Krótki raport z Rysianki – 17.01.2016

A właściwie z Hali Bieguńskiej, gdyż Mirek miał awarię foki i nie byliśmy w stanie desantować Hali Lipowskiej, gdzie znajduje się fajny spot do zjazdu. Mimo to oddaliśmy dwie frywolne linie pełne finezyjnych skrętów.

12507179_10207452874953562_3012764492445636200_n

Raportujemy, iż:

Zasięg śniegu

  • Można już foczyć spod kościoła w Ujsołach.

Hale

  • Rześki puch miejscami do wysokości kolana.
  • Podkład wystarczający.
  • Mimo słońca poziom wypizgu z kosmosu.
  • Śpieszcie się, bo Janusze na skuterach nie próżnują.

Las

  • Z pozoru wydaje się, że już można kąsać, ale niestety to tylko złudzenie. Nawet w najwyższych partiach od razu cioramy o gałęzie i pniaki. Spotkanie z kamieniem czy innym głazem jest tylko i wyłącznie kwestią osobistego szczęścia.

Reasumując potrzebny jeszcze jeden solidny opad, gdyż aktualnie w rachubę wchodzi miły spacer plus ewentualna kaskaderka leśna. Byle do puchu!

Poniżej kilka fotek z telefonu Mirka.

 

Reklamy

Ciekawostka obuwnicza – Dalbello Sherpa 5/5 I.D. & Atomic – Backland – Petrol/Orange

Zapewne dla większości nie będzie to żaden hit informacyjny, aczkolwiek dla mnie było to bardzo duże zaskoczenie. Ci, którzy pracują w serwisach i wypożyczalniach mogą ze spokojną głową odpuścić ten wpis, nie znajdą tutaj nic interesującego.

Co to za niespodzianka zapytacie? Otóż przez przypadek mierząc buty Atomica, model Backland – Petrol/Orange w rozmiarze 27-27,5 do wiązań Marker Kingpin 13 ustawionych pod buty Dalbello Sherpa 5/5 w rozmiarze 25,5 okazało się, że te pierwsze buty pasują idealnie do tego rozmiaru. Na początku oczywiście wpadłem w lekką panikę, gdyż pierwsza myśl, jaka wpadła mi do głowy to fakt, że ktoś grzebał przy moich wiązaniach, bo jak to możliwe, że 27,5 pasuje do 25,5?

20160103_192322

Później nastąpiła chwila technicznej refleksji i po oględzinach okazało się, że Backland za sprawą rocker’owanej przedniej części, czyli podkręceniu konstrukcji w górę oraz lekkiemu skróceniu przedniego rantu (różnica 1 mm w porównaniu s Sherpą), a także znacznemu skróceniu tylnego rantu – z dupy opcja, gdyż but znacznie traci na uniwersalności –  uzyskał bardzo fajną, lekką długość skorupy dla nr 27-27,5 – 298 mm.

Sherpa w rozmiarze 25.5 jest o 1 mm krótsza (297 mm), jeśli chodzi o skorupę. Oczywiście nie są to żadne zawody, gdyż to zupełnie różne buty o zupełnie innym profilu „jazdy”. Po prostu taka ciekawostka dla tych wszystkich, którzy zastanawiają się nad przymiarką lub zakupem butów typu odpalam cholewkę, wrzucam fokę na ślizg narty i zasuwam, aż miło.

*Poza tym Backlandy są na sprzedaż, zapraszam na moją małą giełdę!

** Sherpy można przytulić na TwoTip.com

Szybka robota narciarska i zbyt wczesne piwko | Wiosna w Tatrach | Marzec 2014

Padaka za oknem, zima nie chce przyjść, aczkolwiek wieści z frontu są pozytywne. Ludzie na przekór niesprzyjającym warunkom (również politycznym) jeżdżą i to jest bardzo pozytywne, że jest taka zajawa w narodzie. Kto wybrał się dzisiaj na narty na pewno wygrał.

Ja niestety z pewnych przyczyn nie mogę się wyrwać na pierwsze śniegi, dlatego powspominam sobie pewną wycieczkę z końca sezonu 2013/14. Zacznę od tego, że wyjście tego dnia na narty było jedną z najgłupszych decyzji, jakie mogłem podjąć. Ze względu na niskie wartości krwi powinienem siedzieć w kapciach przed telewizorem. Jednak wiadomo jak jest, narciarskiej natury nie da się poskromić tak łatwo, a góry wzywają przy każdej okazji. Trochę naraziłem na pewnego rodzaju niebezpieczeństwo moich kolegów, za co przepraszam po fakcie 🙂

Nowego śniegu nie było zbyt dużo, temperatura wzrastała bardzo szybko (koniec marca), więc musieliśmy się dostać na Świętą Górę najszybciej jak to możliwe. Na szczęście mieliśmy zapewnioną opiekę przystojnego, lokalnego guide’a – Michaela z Chamo. A przewodnikom śpieszy się nieco inaczej, szczególnie tym zagranicznym, dlatego zaczęliśmy od kawy i ciastka..

Na górze ekipa mocno podpalona. Perspektywy pogodowe sprzyjające. Czas ruszyć granią..

Niestety palące słońce i zapewne moja zamuła nie pozwoliły na dotarcie do miejsca docelowego. Dodatkowo na niebie zaczął się formować „szkwał”, dlatego trzeba było pomyśleć nad alternatywą. Padło na pewną dolinkę..

Zjazdy jak zwykle spektakularne, każdy znalazł coś dla siebie..

Czy ktoś widział kiedykolwiek smutnego narciarza?

*Ja się nie liczę 😉

Dzięki szybkiej, taniej i szalenie nowoczesnej kolei gondolowej oraz zmianom na niebie znaleźliśmy się w odpowiednim miejscu o zbyt wczesnej porze, ale jak się możecie domyślić bariery wstydu po raz kolejne zostały przełamane na rzecz filtracji gardełka..

Powroty, nigdy przyjemne, ale zawsze motywujące do kolejnej wycieczki..