Kanały:
Wpisy
Komentarze

-=Vratna=-

Następnego dnia pojechaliśmy w miejsce owiane dobrą sławą, a mianowicie do Vratnej na Słowację.

W sumie spodziewałem się, że o tej porze, o której tam dotrzemy będzie mało ludzi, a później zjadą się wszyscy regulrani narciarze wraz ze swoimi rodzinami.

Jak się okazało na miejscu..nic takiego się nie zdarzy.

Po wjechaniu gondolką okazało się, że nie ma tam ani 1m kwadratowego wyratrakowanej trasy?! Dla mnie bomba, dla inych również, aczkolwiek pojawiły się tam w finale jakieś zwyczjne narciuchy, jednak do nich już nie będziemy wracać.

Za nim uruchomiono kolejkę staliśmy w długiej – jak na 8 rano – kolejce, która składała się wyłącznie z szerokich nart. Przy czytnikach dolnej stacji ten sam widok + kilku snowboarderów o preferencjach poza trasowych.

Otwarcie bramek przypominały  start koni podczas wyścigów na Służewcu. W życiu czegoś takiego nie widziałem.

Każdy obecny chciał założyć pierwszy ślad i wszyscy mieli lekką wyjebkę na uczucia, emocje i sentymenty..

Nadal w szoku, poturbowani, ale cali, w drodze po pierwszą linię..

Na górze pełna sraczka z zachwytu, mimo, że pogoda średnia..

Można cisnąć „wzdłuż” gondolki, lub skorzystać z orczyka, sztuk „1″..

Ewentualnie zjeść coś na zimno..

Lekko pizgało..

Przez cały dzień eksplorowaliśmy teren. Poszły dropy..


Strome i ciasne mini żlebiki..

Kostek niestety zaliczył dosyć niefartownny upadek, który sprawił, iż musiał odpuścić sobotnią jazdę..

Jednak myli się ten komu się wydaje, że ten synek jest miętczakiem. Na dowód hiper dynamiczna nagrywka, do której materiały Kostecki zbierał w piątek i w sobotę, do momentu uderzenia nerką w kamień..

Ja natomiast zmontowałem sobie coś pod Maanam..

Zdjęcia ukradłem Mirkowi

-=Stożek=-

W końcu, w końcu, w końcu!!!

Mamy zimę na, którą wszyscy czekaliśmy i wygląda ona tak jak w latach 90 a nie jak te popierdółki 21 wieku.

W piątkowe popołudnie wybraliśmy się na Skrzyczne. Od samego rana opóźnialiśmy wyjazd, by wjechać w miarę najlepsze warunki, gdyż przez całą noc oraz poranek mocno nawarstwiało.

Na początku rozkminialiśmy sobie przyjemne linie wraz z Zofią..

Następnie byliśmy świadkami freeridowego debiutu stycznia, czyli „Mirek Ragan – Poza Trasą”

Mirek oczywiście zawsze ma przy sobie swoje najcenniejsze artystyczne narzędzie marki Srajphone

Za pomocą nowoczesnej technologi pstryka zdjęc a’la „kupiłem rosyjski aparat analogowy sprzed dekady na targowisku, teraz pędzę w swetrze i fotografuje dosłownie wszystko”

Oto efekty..


(klikając w obrazek przeniesiecie się w jego „analogowy” świat;)

Zjawił się również Yogurt..

Lecz niestety jego narty i układ wiązań nie pozwalały na lekką nutkę dekadencji poza trasą..

Ja tym czasem korzystam z desek Armada JJ i powiem wam moi drodzy, że lepszej technologii pod butami nie miałem, same jeżdżą!

A teraz czas na projekcję video..

-=Backwards Magazine=-

To lecimy chłopaki i dziewczyny! Backwards Magazine wystartował!!! Na razie tylko na FB i na razie nie możemy wam zdradzić co „to” takiego i jakiego zestawu sztućców trzeba użyć, by nasycić się tym wykwintnym „daniem”. Jednakże jeśli zapiszecie się na pierwszy, historyczny newsletter to na pewno nie przegapicie oficjalnego bankietu BackwardsMagazine.pl

Natomiast jako przystawkę podajemy pierwszy odcinek szalonej serii pt. Backwards Stories – ‘The Tales Of Bila’

-=Kasprowy=-

Święta spędziłęm z dala od ukochanych beskidów, a dokładniej rzecz ujmując, w Zakopanem. Szlochałem z tego powodu bardzo długo, aby w końcu, 25 grudnia pojawić się na Kasprowym.
Już przy kasach okazało się, że korzystanie z polskiej infrastruktury narciarskiej to „cenne” przeżycie i wcale nie chodzi mi tutaj o standard usług, piękne widoki, rzadką i dziką zwierzynę.
Nie ma się co rozpisywać, zaczynamy od materiału zarejestrowanego kamerą..

Jak sami możecie zuważyć warunki śniegowe były bardzo średnie, aczkolwiek wyborowe towarzystwo oraz magia świąt sprawiły, iż był to jeden z lepszych dni na nartach.

Fotki pstryknięte przez super gwiazdę polskiej sceny foto – Tomasza Rakoczy – TommySuperstar.com

Piotr skakał..

Nie zawsze z sukcesami..

Michł skakał..


Andrzej skakał..

W przerwach między skokami podziwialiśmy gorące narciarki..

Z oddali widzieliśmy Betlejem..

Wesołych Świąt..

-=STREET – 2010/11=-

Moje segmencicho z ulicy. To był kiepski sezon pod tym względem..

-=2011 in review=-

The WordPress.com stats helper monkeys prepared a 2011 annual report for this blog.

Here’s an excerpt:

The concert hall at the Syndey Opera House holds 2,700 people. This blog was viewed about 13 000 times in 2011. If it were a concert at Sydney Opera House, it would take about 5 sold-out performances for that many people to see it.

Click here to see the complete report.

Starsze pozycje »