Kanały:
Wpisy
Komentarze

-=Liptov M. Jam=-

Korzystając z fatalnej, ponieważ bezśnieżnej, pogody wybraliśmy się do Liptovskiego Mikulasza na dżem snołbordowo-narciarski.
Samochód pilotowały dwie farbowane blondyny, ale jak okazało się później, efektywnie!

Droga dłużyła się niemiłosiernie, temperatura na zewnątrz spadała w bardzo szybkim tempie, wewnątrz pojazdu urządziliśmy kotłownie a’la “Miś”..były trunki i rurki do palenia etc. Wyłącznie nasz kadrowicz przyjechał na miejsce czysty od używek i podekscytowany jak prawdziwy olimpijczyk..

Set-up składał się z prostego boksa ustawionego pod fajnym kątem oraz karbowanej rurki pcv. Wszystko było ładnie poukładane na zmyślnej konstrukcji do której budowy wykorzystano kilka milionów europalet.

Na przybyłych uczestników czekała już komfortowo i precyzyjnie ustawiona kolejka..

Czechosłowaki co kilka godzin dowozili białe złoto i w sumie było go całkiem sporo..organizacja standardowo na piąteczkę..


Imprezę komentował słowacki Tomeczek..

A sam kontest przebiegał..jak zwykle..



Nasz czołowy kadrowicz przed pierwszym ślizgiem..na twarzy jest widoczna lekka nerwówka..

W końcu ruszył do batalii o czołowe miejsca na podium..


A takie zachowania powinny moim zdaniem zostać zabronione..raz,że nie wygląda, dwa,że łatwiej,trzy to nie snołboard..





A później nastała noc..

..i jedyną jasną gwiazdą na placu boju stał się Piotr z Kielc..

Co do reszty załogi z pit-stopu Pana Piotra..
Przede wszystkim był mega wypizg..więc byliśmy zmuszeni sięgnąć po tzw. “zatrutą kolę”..


W odróżnieniu od jagersyfu..myślałem, że smakuje to o wiele lepiej?!

Na ścianie sklepu leciał polski snołboard..

Półfinały zakończyły się o zmroku..

..nasz zawodnik ukuł boksa, aż 6 razy..ale i tak zebrał zasłużone propsy od swoich najwierniejszych groupie’s..

Na zakończenie przedstawiam ciekawe spostrzeżenie socjologiczne.
Mianowicie osobniki rodzaju damskiego posiadają szczególne geny ciekawości jeśli chodzi o duże reklamówki wypełnione tekstyliami..

Nic nie umknie ich “uwadze”..

A..pogrzebię sobie trochę tutaj..

Oczywiście trzeba przymierzyć..

Drugi osobnik tego gatunku również zwęszył reklamówkową gratkę, aczkolwiek cierpliwie czeka na swoją kolej..

Videło z Freeskier.sk

Raport i fotki można również znaleźć na Freeride.cz

Następnie wróciliśmy do ojczyzny..jakoś przez Wadowice Pan Kierwoca nas przewiózł..whatever..wieczór spędziliśmy świętując dzień urodzin Marka Bushmana, a następnego ranka..znaleźliśmy się na cholernie “betonowym” zakręcie..życia..ała!

-=Archiwum: Indor I=-

Kolejna sentymentalna porcja historycznych fotek. Tym razem na tapecie “Indor I”. Jest rok 2004, na listach przebojów rządzi Nelly i Kelly, rap wydaje się niezniszczalny, polski snowboard przeżywa swój największy renesans. Jednocześnie na scenie pojawiają się pierwsi freeskierzy. Polska młodzież snowboardowa nie kuma do końca o co chodzi z tymi kijkami, na nową “modę” reagują w sposób dosyć agresywny i nietolerancyjny;]
To był niezapomniany wieczór. Pierwsza impreza jibbowa w klubie, pionierski system naśnieżania, ekscytacja, imprezownia pęka w szwach, aby finalnie zamienić się w jezioro..piękne czasy:D

[Jak dowiedziałem się od organizatora na miejscu znajdowało się 6 (słownie: sześć) ekip telewizyjnych! Pewnie wyemitowali z 6 sek materiału ogółem;]


Bartek Szyszkowski..gdzie podział się ten zapał i energia?

Robota paliła się w rękach..

“Przeszkoda” trzymała poziom i na prawdę była typową przeszkodą..

Pajtek..


Ogień..

Szpak Marcin..

Hehe..





Tadeusz Garus..

Kubuś Dytkowski..

O! Proszę jaki ładny chłopczyk..:p

Muti..



Marek Ogień..obecny!

Ryba..

Michałek Ligocki..



Chyba Frontside..

Kibiców więcej niż na Legiuni..



Mistrzyni drugiego planu i jej ekstremalne emocje..

Cichy i jego fanclub..



To se już nie vrati!!!

-=Tymon Dębiec=-

Z ogromną radością i wielką przyjemnością informujemy, iż 9 miesięcy temu (noc sylwestrowa?;) Państwo Dębiec bardzo mocno postarali się, aby krajowy zastęp freeskierów został wzbogacony o nowe pokolenie..GRATULUJEMY!!!!

Tymon Dębiec..ciekawe czy pojawisz się tutaj za kilkanaście lat z przypiętymi nartami:]

18 listopada 01:10 2.70 kg

“Efekt” AXE?!

-=AŁA!!!=-

Niestety dzisiaj doszło do rzeczy strasznej w skutkach. Mianowicie przyjąłem na żebra dosyć mocny cios zadany przez metalową poręcz marki hydrauliczna, kolor błękitny.
Dzięki możliwości uczestniczenia w tym wypadku otrzymałem niezwykle cenne, życiowe, doświadczenia takie jak m. in.

- Służba Zdrowia nie działa zbyt profesjonalnie, aczkolwiek posiada pewną dozę fantazji i syberyjskiego ciepła..

* Wisła = otwarte do 13:00..lepiej na siebie uważać po tej godzinie.
* Ustroń = placówka zlikwidowana
* Skoczów = likwidacja
Tak więc 40 km dalej..
* Cieszyn = technologicznie na 6+, socjologicznie pełna komuna i mentalna gehenna.

Dowiedziałem się, że na nartach to ja sobie mogłem jeździć po trawie, “może” mam pęknięte żebro (po obejrzeniu zdjęcia?!), i w sumie mam sobie zażyć w domu ketonal i generalnie powinienem być zdrowy i uśmiechnięty!

Rzeczywistość: czuję się jakby mi ktoś wbił dzidę w płuco i coś mi wystaje spod skóry i “dziękuję” Pani z tzw. urazówki za jej wrodzoną grzeczność i życzliwość!?

A..i poza tym chyba połknąłem słoik..

null

Starsze wpisy »