Feeds:
Wpisy
Komentarze

Rysianka – Podejście #1 2012

Ta wycieczka wydarzyła się jakoś w okresie styczniowym. Prawdopodobnie był to pierwszy lepszy opad na polskiej glebie.
Całą eskapadę zaplanował jak zwykle Tomek, a w grupie znalazły się jeszcze takie persony jak Mirek, Marcelina i Marek, dziwnym trafem wszyscy na literę M?! Na szczęście ta sytuacja nie posiadała żadnej szatańskiej symboliki, choć niektóre etapy podejścia oraz panująca temperatura kierowały nasze myśli tylko i wyłącznie w kierunku piekła.
Historię rozpocznę od momentu kiedy Mirek wywęszył, iż wybieram się gdzieś na narty. Jako nowy użytkownik szerokich nart do jazdy poza wyznaczonymi trasami nie mógł sobie pozwolić na absencję. Wytłumaczyłem grzecznie, iż tym razem to trochę inna opcja, mianowicie foki, trekkery, raki, szczekany i tego typu eskapada. Profilaktycznie zaznaczyłem, że może być ciężko. Niestety nie zdołałem go przekonać, wydał polecenie swojego uczestnictwa!

Podobna sytuacja miała miejsce w przypadku Marceliny, aczkolwiek ona, jako kobieta podeszła do tematu bardziej racjonalnie i zadawała szczegółowe pytania na temat trudności i przygód, które czyhają podczas wspinaczki. Mirek niestety zadecydował na tzw. “pałę” i spotkała go za to sroga kara ale o tym później.

Skoro już “zaprosiłem” dwójkę znajomych to teraz pozostało mi jeszcze powiadomić inicjatora wyprawy, czyli Tomka, iż mamy kompanów. Tutaj trzeba zaznaczyć, iż Tomek chciał “zrobić Rysiankę” na szybko. Wiadomość o nowych uczestnikach szybko ostudziła jego zapał i trochę miał mi za złe, że ktoś z nami jeszcze idzie. Jest 6 miesięcy od daty tej wycieczki więc mogę wam powiedzieć. Mianowicie nie wiedzieliśmy czego możemy się po was spodziewać ale mieliśmy przeczucie jak to może wyglądać, a jesteśmy z natury takimi egoistami, iż nigdy nie założymy “Szkoły Freeride’u”, nigdy!

Pewnie osoby, które nas nas znają ani nie znają naszego poczucia humoru (lub jego braku) oraz nie za bardzo kojarzą czym to się je ten freeride zarzuci nam arogancję. Osoby ze środowiska zarzucą nam pewnie bezczelność, bo przecież jazda poza trasą jest taka turbo socjalna itp. Jednak wszyscy dobrze wiemy, iż There Are No Friends On a Powder Day i to jest taka prawda, której wszyscy się wstydzą, wielu nie rozumie, jednak każdy kto choć raz zakosztował puchu posiada ją wyrytą w głowie jak Mojżesz przykazania na kamiennych tablicach i wielu skrzętnie z niej korzysta, nieprawdaż..?!

Czy to jest złe, dobre, sympatyczne..nie nam to oceniać, tak po prostu jest i będzie.

A poza tym był jeszcze Marek i pamiętam, że jak po niego podjechaliśmy to zatrąbiłem na niego będąc o 5 centymetrów od jego osoby i to go pewnie bardzo zdenerwowało, bo była chyba ósma rano i wszyscy jego sąsiedzi zjadali swoje kozy podczas snu, wyobrażając sobie że zajadają się truskawkami z bitą śmietaną.

A później pojechaliśmy w kierunku Rysianki..

Film jest zlepkiem ujęć z czterech kamer i przysiągłem sobie przed samym bogiem, że nigdy już nie będę montował krótkiego filmu z czterech kamer bo to masakra jest i nikomu nie polecam!

Rysianka from Piotr Pinkas on Vimeo.

A teraz moja ulubiona część czyli photo story..

Pierwszy łagodny zakręt. Oczywiście wybraliśmy tą trasę “najbardziej na około”, inaczej nie byli byśmy sobą..

Zaczyna robić się groźnie, a same rakiety z pewnością nie dodają animuszu..

Aczkolwiek humory nadal dopisują!

Maru

Wiadomo, że w grupie raźniej..

John Jay Rambo w prawie pełnym setupie..

Jak widać na szczegółowym zdjęciu AK 47 został w domu..

Widok od frontu na pełny zestaw uzbrojenia..

I’m single and You?

Pierwsze mosty zburzone..

Pierwsza lepsza przerwa..

Lekka szydera musi być..

Tutaj się zorientowaliśmy, że poszło się “na około” i to bolało i to bardzo..

Tam wyżej udajemy, że jest fajnie. Jednak w realu trzeba było zasuwać dalej..

Mała improwizacja na potrzeby prasy..

Bush & UpHill

Media kłamią!

On..

i On = Love

Tu się chyba ktoś wyjeb…

Anybody there..?!

Zamglony landshaft..

Zaburzenie landshaftu przez postać komandosa..

Pion..

Krótka sekwencja..

Znalazłem piękny kadr, o którym marzyłem od wielu lat..



Aż tu nagle..o kurw..

Zauważyłem jeszcze piękniejszy kadr, o którym marzyłem jeszcze dłużej..

Sweet!

Walking..

Watching..

Dreaming..

AmBush..

Co 3 głowy to nie jedna. A mgła była taka, że przydało by się jeszcze z 10 głów..




Szukaliśmy schroniska i wiecie co, nie zostało znalezione, bo gówno było widać!

Marcelina tego dnia zdecydowanie wygrała! Mirek jest jeszcze godzinę z tąd..

Opad jak Trolololo..


Na takiej wysokości wisiały liny orczyka, czyli metr 76 centymetrów nad poziomem pokrywy..


Nie wierzycie, oto dowód!

Tak na poważnie to widziałem tam świerki wielkości lub nawet większe od Jezusa ze Świebodzina

Mirek mówi, że te narty są spoko i są na sprzedaż..

Epic..

Tak się NIE składamy do skrętu, wstyd!

Tak się NIE wybijamy!

Skoro już tutaj dotarliście to teraz mogę wam powiedzieć w tajemnicy, iż mimo faktu, że  miał to być wyjazd spod znaku tych “egoistycznych” to nie wyobrażam sobie żeby was wszystkich tam zabrakło. Idziemy za rok, już w sumie za pół roku?

Małe Skrzyczne 01.01.2012

Małe Skrzyczne 1211 m n.p.m. – płaskie, niewybitne wypiętrzenie grzbietu łączącego Skrzyczne z Malinowską Skałą w Paśmie Baraniej Góry w Beskidzie Śląskim, a zarazem trzeci co do wysokości nazwany szczyt tej grupy górskiej.
Potężne północno-zachodnie ramię Małego Skrzycznego, na którym w górnej części rozciąga się Hala Skrzyczeńska, opada niżej ku dolinie Żylicy stokiem pokrytym licznymi polanami.
Północne, strome stoki góry, opadające ku dolinie Czyrnej, w latach 90. XX w. zostały całkowicie ogołocone z lasów. Do czasu odbudowy szaty roślinnej tereny te stały się dzięki temu w zimie jednym z nielicznych miejsc w polskich Beskidach z występującym zagrożeniem lawinowym.

“GAT – Dobra Strona Wypoczynku”

Parking: 10 zł
Karnet: 48 zł (Terminowy do 13:00)
Wyciągi: Wolne
Trasy: Kamieniste
Ocena: Skansen na 102!

Ten krótki montaż dedykuję małemu Jasiowi, który zaczął dobijać się do wrót naszego świata w trakcie kiedy jego ojciec Tomasz śmigał razem ze mną między tymi drzewami. Jak się później okazało Jasiu urodził się jako 1wszy niemowlak w Chrzanowie. Gratulujacje dla rodziców!

Sami sprawdźcie, że nie kłamię -> ciach!

To już drugie dziecko Tomka, ale tak na prawdę aktualnie ma on dwóch synów – Tymon i Jaś – oraz córkę, jej imię brzmi Puremag.eu

W pewnym magazynie papierowym, który przekazuje treści narciarskie (wydanie październikowe) ukazała się nota, iż moja osoba rozstaje się z teamem PRO marki Salomon, aczkolwiek i tak będzie pizgać dla tego producenta w tym sezonie, czyli 11/12.

Pełny cytat

“Mimo, że streetowy wymiatacz Piotr Pinkas rozstaje się z teamem PRO, nadal wspierany będzie przez Salomon”

Prawda natomiast jest taka, iż definitywnie rozstałem się z marką Salomon wiosną 2011.

Rozstanie odbyło się w przyjacielskiej atmosferze, a przy okazji tego wpisu chciałbym jeszcze raz podziękować za współpracę.

Redaktor czasopisma, w którym ta informacja została zamieszczona został wprowadzony w błąd przez osobę, która tą informację przekazała.

Bardzo proszę tą osobę, by w przyszłości konsultowała tego typu rewelacje, gdyż tego typu działania lekko podku®wiają moje wyśmienite samopoczucie.

Aktualnie jestem sponsorowany przez: własna zajawka, mega dobra zima, lewa kopia adobe premiere pro, vimeo plus, dobrze mi z tym, kiedy będzie sypał śnieg?

NIC O NAS BEZ NAS

Chcesz zobaczyć to kłamstwo na własne oczy?!

Wystarczy, że klikniesz w poniższy obrazek..

(a poza tym, czy ja do ch. siedzę na tej ławce, w tych urokliwych okolicznościach przyrody, no siedzę?;)

PURE – FolloW The Snow

-=Vratna=-

Następnego dnia pojechaliśmy w miejsce owiane dobrą sławą, a mianowicie do Vratnej na Słowację.

W sumie spodziewałem się, że o tej porze, o której tam dotrzemy będzie mało ludzi, a później zjadą się wszyscy regulrani narciarze wraz ze swoimi rodzinami.

Jak się okazało na miejscu..nic takiego się nie zdarzy.

Po wjechaniu gondolką okazało się, że nie ma tam ani 1m kwadratowego wyratrakowanej trasy?! Dla mnie bomba, dla inych również, aczkolwiek pojawiły się tam w finale jakieś zwyczjne narciuchy, jednak do nich już nie będziemy wracać.

Za nim uruchomiono kolejkę staliśmy w długiej – jak na 8 rano – kolejce, która składała się wyłącznie z szerokich nart. Przy czytnikach dolnej stacji ten sam widok + kilku snowboarderów o preferencjach poza trasowych.

Otwarcie bramek przypominały  start koni podczas wyścigów na Służewcu. W życiu czegoś takiego nie widziałem.

Każdy obecny chciał założyć pierwszy ślad i wszyscy mieli lekką wyjebkę na uczucia, emocje i sentymenty..

Nadal w szoku, poturbowani, ale cali, w drodze po pierwszą linię..

Na górze pełna sraczka z zachwytu, mimo, że pogoda średnia..

Można cisnąć “wzdłuż” gondolki, lub skorzystać z orczyka, sztuk “1″..

Ewentualnie zjeść coś na zimno..

Lekko pizgało..

Przez cały dzień eksplorowaliśmy teren. Poszły dropy..


Strome i ciasne mini żlebiki..

Kostek niestety zaliczył dosyć niefartownny upadek, który sprawił, iż musiał odpuścić sobotnią jazdę..

Jednak myli się ten komu się wydaje, że ten synek jest miętczakiem. Na dowód hiper dynamiczna nagrywka, do której materiały Kostecki zbierał w piątek i w sobotę, do momentu uderzenia nerką w kamień..

Ja natomiast zmontowałem sobie coś pod Maanam..

Zdjęcia ukradłem Mirkowi

-=Stożek=-

W końcu, w końcu, w końcu!!!

Mamy zimę na, którą wszyscy czekaliśmy i wygląda ona tak jak w latach 90 a nie jak te popierdółki 21 wieku.

W piątkowe popołudnie wybraliśmy się na Skrzyczne. Od samego rana opóźnialiśmy wyjazd, by wjechać w miarę najlepsze warunki, gdyż przez całą noc oraz poranek mocno nawarstwiało.

Na początku rozkminialiśmy sobie przyjemne linie wraz z Zofią..

Następnie byliśmy świadkami freeridowego debiutu stycznia, czyli “Mirek Ragan – Poza Trasą”

Mirek oczywiście zawsze ma przy sobie swoje najcenniejsze artystyczne narzędzie marki Srajphone

Za pomocą nowoczesnej technologi pstryka zdjęc a’la “kupiłem rosyjski aparat analogowy sprzed dekady na targowisku, teraz pędzę w swetrze i fotografuje dosłownie wszystko”

Oto efekty..


(klikając w obrazek przeniesiecie się w jego “analogowy” świat;)

Zjawił się również Yogurt..

Lecz niestety jego narty i układ wiązań nie pozwalały na lekką nutkę dekadencji poza trasą..

Ja tym czasem korzystam z desek Armada JJ i powiem wam moi drodzy, że lepszej technologii pod butami nie miałem, same jeżdżą!

A teraz czas na projekcję video..

-=Backwards Magazine=-

To lecimy chłopaki i dziewczyny! Backwards Magazine wystartował!!! Na razie tylko na FB i na razie nie możemy wam zdradzić co “to” takiego i jakiego zestawu sztućców trzeba użyć, by nasycić się tym wykwintnym “daniem”. Jednakże jeśli zapiszecie się na pierwszy, historyczny newsletter to na pewno nie przegapicie oficjalnego bankietu BackwardsMagazine.pl

Natomiast jako przystawkę podajemy pierwszy odcinek szalonej serii pt. Backwards Stories – ‘The Tales Of Bila’

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.