Pumping Derby in Japan | The Movie | Luty | 2015

Po wielu nocach, godzinach spędzonych nad żmudnym procesem produkcji w końcu jest! Film z Japonii we własnej postaci. Nie ma się czym ekscytować, gdyż wszystkie ujęcia z kamery pokładowej i nie za bardzo się przyłożyłem podczas filmowania, ale pamiątka to pamiątka.

Polecam także słowo pisane i zdjęcia!

Życzę miłej projekcji!

Obóz narciarski w Dolinie Pitztal | Pitztaler Gletsher | Taschachhaus | Marzec | 2015

W zeszły weekend wybrałem się z pewną znajomą bandą – PinkAss – by poskrobać trochę krawędzią w lodowcu Pitztal. Lądolód ten otrzymał ode mnie roboczą nazwę „Edward”. Jest nadal potężny, jęzory są zimne niczym Lodowa Pani w Muminkach i ma wyjebkę na fakt, że jest go coraz mniej. Przecież nikomu nie obiecywał, że zostanie tutaj na milion lat, prawda?

20150320_090253

Szczegółów wycieczki nie warto opisywać, gdyż wszystkie przygody i dane techniczne idą na wyrypę i na niej pozostają. Żadna tura nie będzie taka same, nie ma się co łudzić. Aczkolwiek mam przestrogę! Mianowicie wybrałem się z antybiotykiem w kieszeni. Zwykłe zapalenie płuc. Nie polecam tego motywu, nie opłaca się. Z trzech wycieczek robiłem jedną plus tułaczka do winterraum’u i z powrotem, masakra. Szczególnie na lodowej pustyni, gdzie odległości są niestety pier*olne. W sumie najbardziej nie lubię człapać po płaskim, a to niestety norma podczas przechadzki po „Edwardzie”. Jak zwykle wideo do waszej dyscpozycji.

Przy okazji polecam subskrybcję kanału – klik! – oraz obejrzenia innych wypocin z tego sezonu!

A poniżej zdjęcia piźnięte aparatem telefonicznym. Ten, kto wymyślił, kiedyś tam dawno temu ten człon nazwy „aparat..” niewiele się pomylił, prze Żbik!

A i jeszcze z GP poszły słodkie samojebki..

Idealnie trafiony puder w tatrzańskim reglu dolnym | Marzec | 2015 | Część 2

Pierwszą część materiału już pokazałem w zeszłym tygodniu -> Idealnie trafiony puder w Tatrzańskim reglu dolnym | Marzec | 2015 | Cześć 1

Przyszedł czas, a właściwie w końcu go znalzłem by opublikować pozostałe materiały, które zgromadziliśmy w tamtą bogatą w doznania, lecz ubogą w słońce sobotę. Do dzisiaj ciężko mi uwierzyć, że udało nam się tak dobrze pojeździć mimo tak oczywistych warunków. Jeden z pewniejszych spotów w dziejach polskiego freeride’u;) Łojek przysłał trochę fotek..

A ja, jako że muszę zwolnić trochę miejsca na dysku stworzyłem krótki teledysk z całości klipów. Tak bardzo lubię jeździć w tym miejscu, że nawet w tej chwili czuje się spakowany i gotowy do startu!