Beskidzki Szykret Szrot | Marzec | 2015

Na fali popularności szikret szrotów prezentuję mój własny, a w zasadzie nasz własny. Jako, że jest to tajemnica to już nic więcej się nie dowiecie. Koniec kropka. Miejscówka jest tak tajna, że nie wie o niej nawet sam Bóg, mimo że pytał Diabła..

Poniżej kilka zdjęć na wieczorną łamigłówkę. Możecie korzystać z telefonu do przyjaciela oraz znajomych zgromadzonych na Naszej Klasie. Powodzenia!


Jeśli nadal macie zawias umysłowy to poniżej kilka prostych podpowiedzi od Łojka. Jednak, jeżeli dotarliście tutaj to znaczy, że miejsce to pozostanie dla was na zawsze swojego rodzaju utopią. Trudno, taki wasz los];>

Reklamy

Hyrca – Brenna – Całodzienna kontrola warunków na stoku

W środę wybraliśmy zakosztować czegoś zupełnie nowego. Trochę sypnęło, więc byliśmy podwójnie zmotywowani. Nie wspominając o wielkim polskim głodzie w odniesieniu do lekkiego puchu.

Na cel obraliśmy pewien nieczynny wyciąg w Brennej. Kiedyś dawno temu, kiedy ludzie jeździli na nartach 202 cm, karnety były papierowe, a wszystkie wyciągi narciarskie były w zarządzie spółek węglowych istniał ośrodek narciarski, który ulokowano na szczycie góry Hyrca. Aktualnie resort podupada i jest to bardzo delikatne stwierdzenie.

Dokładnie nie wiem odkąd jest nieczynny, ale chyba od  bardzo dawna. Pamiętam jak za dzieciaka tam śmigałem. Całkiem przyjemna i stroma trasa. Niestety szybko zarasta aktualnie samosiejką iglastą i liściastą tak, więc śpieszcie się! Za niedługo na Hyrce będzie się można się wybrać wyłącznie by zbierać szyszki.

20150128_121836

Oddaliśmy trzy bardzo przyjemne zjazdy. Puchu jak na lekarstwo. Wydawało nam się, że będzie ciut więcej, ale za to można było rozwinąć prędkość i poczuć TEN wiatr we włosach. Piękna sprawa.

Jak zwykle proponuję krótkie i treściwe wideo. Jednocześnie polecam subskrybować mój kanał na Youtube

Galeria jeszcze cieplutka!

Bieszczady | Drugie uderzenie | Marzec | 2013

Po spektakularnym rozpoczęciu sezonu 2012/13 w Bieszczadach – Bieszczady | Pierwszy Kontakt | Styczeń | 2013 – zaglądaliśmy na mapy pogodowe tego rejonu znacznie częściej niż wcześniej. Jedna z atrakcyjniejszych prognoz pojawiła się w marcu. Już nie pamiętam ile ton białego puchu miało spaść na glebę, ale była to znaczna ilość. Taka, obok której nie przechodzi się obojętnie. Nie przeszliśmy.

577871_321402391295901_791666548_n

Zdjęcie powyżej zostało wykonane przez Tomka Dębca. Miejscem akcji jest Dukla. Pierwszy przystanek tej wyprawy. Właśnie rozpoczęliśmy wejście na Cergową. Królową stromych zjazdów w tej okolicy. Pech chciał, że wiatr przesypał cały puch na stronę mniej stromą, ale mimo to, jak możecie zauważyć, śniegu było pod dostatkiem.

Poniższe zdjęcia są autorstwem Macieja Brzany. Lokalnej legendy freeride’u. Wśród tamtejszej ludności panuje przekonanie, iż Maciek posiada żelazne barki, gdyż w przeszłości potrafił brodzić pieszo na sam szczyt po pas w puchu, a na barkach niósł szerokie i ciężkie narty niczym skoczkowie narciarscy podczas Pucharu Świata w Obersdorfie..w ’61.

Tego dnia zaliczyłem spektakularny upadek i popsułem wiązanie, a także pleca oraz psychikę. Jedna narta lądując zahaczyła o gałąź, która znajdowała się pod warstwą śniegu. Nieprzyjemna sprawa. Zero kontroli w gęstym lesie. Kilka młodych buków uśmiechało się bardzo zalotnie w moją stronę.

Mimo, iż musieliśmy korzystać z bardziej płaskiego terenu to same zjazdy były bardzo przyjemne. Na sam koniec wrzuciliśmy kiełby na ruszt. Rozpalenie tego ogniska zajęło nam chyba godzinę, ale w tylu chłopa musiało się udać. Krakowska smakowała niczym duszona kaczka w winie o zacnym roczniku produkcji.

Jedną z ciekawszych, jeśli nie najciekawszą atrakcją wyjazdu była gościnność rodziców Tomka. Niezwykle uprzejmi ludzie, niezapomniane miejsce, wspaniałe historie oraz smaki. Tak powinna wyglądać każda wyprawa freeride’owa.

W samym finale wylądowaliśmy po raz kolejny w Cisnej. W przypadku tej miejscowości gościnność rodziny Tomka okazała się niemniej hojna i sympatyczna. Niestety temperatura powietrza podniosła się zbyt wysoko, co w konsekwencji zniszczyło lekkość puchu. Niemniej jednak wykonaliśmy kilka intrygujących zjazdów z Matragony. Wzniesienie to ma ogromny potencjał.  Oby więcej tego typu przygód za jeden uśmiech!