Pinki x TwoTip.com | Reaktywacja!

Informacja krótka jak guma od majtek rumuńskiej prostytutki na niemieckiej autobahnie..

Po dwóch latach rozbratu z jedynym konkretnym sklepem internetowym freeski w tym kraju – TwoTip.com – ponownie zasiadłem za sterami administracyjnymi. Wcześniej ogarniałem od 2010 do 2013 roku.

Cieszycie się? Bo ja żałuję, że odszedłem, ale człowiek młody, głupstwa czasami robi..

twotip-in-freeski-we-trust-shop

Działam dopiero od zeszłego tygodnia, tak więc musicie się jeszcze uzbroić w cierpliwość, jeśli chodzi o nową ofertę i ogólny klimat. Zapewniam, że będzie dużo nowego, specjalistycznego sprzętu freestyle, freeride, freetour i skitour po bardzo atrakcyjnych cenach. Aktualnie do oferty wpadły nowe produkty – narty, buty, wiązania i kije – marki Salomon i Atomic na sezon 2015/16.

A dzisiaj pod wieczór wszystkie komplety ski-stoperów idą w dół do poziomu 40 zł!

Zapraszam na zakupy i do kontaktu! Jak coś trzeba lub coś się „nie da” to wiadomka, załatwimy, jak zwykle:)

  • Mail: info@twotip.com
  • Tel: 797 727 225 lub 32 428 87 99
  • Odbiór osobisty: Ceglana 67cKatowice

1488117_10152142185547838_473405322_n

Reklamy

Nowa zakładka na blogu! | Giełda Sprzętu Freeski

Spieszę z informacją, iż już nie ma odwrotu! Zima zbliza się wielkimi krokami mimo, że większość z was nadal jeszcze wypoczywa w granicach swojego parawanu. A skoro białe płatki śniegu są już za rogiem to rzecz jasna czas najwyższy wyposażyć się w jakiś konkretny sprzęt freeski, freestyle, freetour, skitour. Wiadoma sprawa, o jakiego typu asortyment chodzi.

Cover Giełda Sprzętu Freeski WP

W specjalistycznych sklepach panuje jeszcze letni asortyment, a sami sprzedawcy przechadzają się po swoim rewirze w klapkach Kubota. Na zimową wystawkę trzeba będzie jeszcze trochę zaczekać. Postanowiłem zareagować trochę wcześniej niż konkurencja i tym samym udało mi się zdobyć kilka par testowych nart, wiązań, fok marki Salomon i Atomic na sezon 2015/16 . W ofercie znajdziecie także sprzęt ze stajni Voelkl i Marker, a wszystko to w bardzo atrakcyjnych cenach.

Jeśli nie wierzycie to zapraszam do odrębnej zakładki o nazwie Giełda Sprzętu Freeski <-(klik!)

Warto także zapisać na Facebook’owy odpowiednik (Giełda Sprzętu Freeski), gdzie sami możecie wystawić na sprzedaż swój sprzęt freeski lub skitour (Giełda Sprzętu Skitourowego), którego już nie używacie, bądź macie coś ekstra na sprzedaż. Natomiast jeśli jesteście wyznawcami telemarku to polecam Giełdę Sprzętu Telemarkowego.

Jeśli nie znajdziecie wymarzonego sprzętu to proszę o kontakt. Z całą pewnością coś znajdziemy! W przyszłym tygodniu nowa dostawa nart i wiązań. Będę informował na bieżąco.

Życzę udanych zakupów!

Pumping Derby in Japan | Część #5 – Tokio | Luty | 2015

Przyszedł czas na ostatnią część tej wspaniałej azjatyckiej przygody narciarskiej. W czwartej części opuściliśmy Alpy Japońskie i udaliśmy się w długą powrotną drogę, podczas której ostatnim interesującym punktem było Tokio. Metropolia w pełnym znaczeniu tego słowa, a poza tym jak wiadomo stolica Japonii położona nad Oceanem Spokojnym (Zatoka Tokijska) na Honsiu – największej z Wysp Japońskich.

Jednak za nim ujrzeliśmy światła gigantycznego miasta zorganizowaliśmy małą procesję pogrzebową na jednym z przydrożnych parkingów. Z honorami pożegnaliśmy split’a, który walczył bardzo dzielnie, aczkolwiek nie miał szans z solidną japońską brzozą. Gdziekolwiek teraz jesteś na pewno korzystasz z uroków puchu. Pokój z Tobą bracie!

20150213_120930

Podróż do stolicy zajęła nam jakieś pół dnia. Plan był prosty. Oddać samochód, modlić się żeby Kimmy (pracownik wypożyczalni) nie zauważył drobnych usterek, które nam się przytrafiły (np. nie działająca szyba), jeden nocleg w hotelu kapsułkowym i wycieczka na lotnisko. Czas naglił, ale na szczęście mieliśmy nawigację, która z całą pewnością chciała działać na wyraz efektywnie. Dosadnie rzecz ujmując chciała nam pokazać wszystko, dosłownie wszystko..

20150213_135001

Główne ulice w Tokio są dosyć komfortowe, jednak mniejsze, boczne uliczki to już jest wyzwanie dla parkowania. Czuje się poważną duszność w tym temacie. Sądzę, że nawet najbardziej doświadczony włoski taksówkarz nie miałby tutaj lekko. Dlatego duży respekt dla lokalnych przewoźników..

Po zdaniu samochodu – wszystkie usterki przeszły pozytywną weryfikację – i pożegnaniu naszego sympatycznego przyjaciela Kimm’iego udaliśmy się do hostelu..

Hostel to też nie były kanapeczki. Ilość miejsca i rozplanowanie pomieszczeń, szatni, łaźni, schodów itp. zaskoczyło nasze zmysły. Człowiek wchodzi do wieżowca, wyjeżdża windą na wskazane piętro i okazuje się, że przekraczając próg przenosi się do pudełka po zapałkach. A na dodatek my posiadaliśmy 2-metrowe pokrowce i ogromne torby. Nie było łatwo tego upchnąć, ale jakoś się w końcu udało. Czas ruszyć w miasto..

A miasto nie byle jakie. W liczbach przedstawia się to następująco:

  • Powierzchnia miasta wynosi 2187,65 km²
  • Gęstość zaludnienia 6016 os./km²
  • Ponad 13 milionów ludzi mieszka w samej stolicy
  • Prawie 35 milionów mieszka w całej prefekturze otaczającej Tokio

Obowiązkowo musieliśmy wstąpić przynajmniej do jednej świątyni..

Wyjechać na ostatnie piętro (48) jednego z najwyższych wieżowców w stolicy – Tokyo Metropolitian Government Building 1 (243,4m). Wydawać by się mogło, że w tak silnie zagrożonym sejsmicznie miejscu na globie nie powinny powstawać bardzo wysokie budynki tymczasem aktualnie jest z goła inaczej. Mimo, że do 1963 roku obowiązywał przepis, który zabraniał budowy budynków wyższych niż 31 metrów.

Widoczki bardzo pozytywnie działały na wyobraźnię..

Jeśli chodzi o pozostałą zabudowę miasta to również nie ma wstydu..

Narciarz o pustym żołądku nie funkconuje najlepiej, dlatego kolejnym etapem zwiedzania było odszukanie smacznej szamki. Oczywiście nie było to proste, ale podołaliśmy zadaniu. Obiad jak zwykle mega pyszny, zdrowy i niezwykle energetyczny..

Następnym krokiem był solidny odpoczynek w hostelu i już mieliśmy iść spać, gdyż zmęczenie wyprawą dawało się już ostro we znaki, gdy ktoś wpadł na pomysł małych zakupów. Dobrze, że zmusiliśmy się by wyjść, ponieważ prawdziwe życie Tokio zaczyna się po zmroku. Odwiedziliśmy kilka sklepów i kilka miejsc lokalnej rozrywki. Największym zaskoczeniem były kilku piętrowe salony gier wideo oraz salon dziwnej gry. Ten ostatni charakteryzował się tym, iż na pewno grało się na pieniądze, a poza tym maszyna głupiała taką ilością bodźców wizualno-dźwiękowych, że ciężko było się zorientować, o co w tym w ogóle chodzi. Generalnie super hardcore dla wtajemniczonych..

Jednym z punktów programu nocnego wyjścia był zakup śpioszków dla jeszcze wtedy nienarodzonego potomka Tomka Durkacza. Jak okazało się na miejscu Maciek jest jeszcze chyba nie do końca przygotowany do funkcji rodzicielskich..

Światła miasta mieniły się wieloma kolorami, ale my zmuszeni byliśmy do powrotu. Należy żałować, że mieliśmy tak mało czasu by zwiedzić tą arcyciekawą metropolię. Jednak tak już to bywa, kiedy narciarze planują wyjazd. Więcej dni na śniegu, a reszta mniej ważna. Szybka kima w kapsule, gdzie w telewizorze jest tylko jeden kanał i lecą na nim filmy dla dorosłych. Następnie rano bardzo komfortowy pociąg na lotnisko. Oczywiście wsiedliśmy do innego, ale fart, że jechał akurat w tą samą stronę..

Żegnaj Japonio. Dzięki za wszystkie pozytywne doświadczenia i do zobaczenia!

20150214_104959