Honoratka | Taki dzień, który się pamięta do końca życia | Marzec | 2013

Jak już wspomniałem w tytule na pewno nie zapomnę tego dnia do końca życia. Mało tego po wydarzeniach, które się tam rozegrały miałem długo nasrane w majtach podchodząc z nartami do jakiejkolwiek stromizny, abstrahując od samego zjazdu. Analizując fakty na zimno to po prostu nie był ten dzień, nie ten warunek i przede wszystkim nie te umiejętności. Bezpieczniej było zostać w domu i układać kostkę Rubika. Ja natomiast wybrałem opcję gwałtu na własnym organizmie dokonanego z niezwykłą brutalnością fizyczną oraz psychiczną, by w finale zostać wyplutym wprost do szamba rzeczywistości niczym niechciany benkart.

paszcza smoka

Sytuacja była bardzo dynamiczna. Nie spodziewałem jej się w ogóle, choć powinienem wziąć taki scenariusz pod uwagę. Możliwość ratunku istniała, aczkolwiek jej zakres był bardzo niewielki. Reasumując, nauka i pokora została pobrana. A ile żartów było na ten temat później. Honoratka pozbawiła nas wszystkiego, ogołociła nas z całej narciarskiej dumy, jaką tego dnia posiadaliśmy. Jedyne, czego nam nie odebrała to dobrego humor (o dziwo!). Fakt ten po raz kolejny potwierdza tezę, że najgorszy dzień na nartach jest i tak lepszy niż ten najlepszyy w biurze.

Kiedyś wróćę na jej ściany by zjechać te wszystkie nikczemne fobie, które otrzymałem od niej w podarunku..

Niestety moje wideo się nie nagrało. Kamera uderzyła podczas swobodnego lotu w dół o coś twardego i nie zamknęła rejestracji. Plik był nie do odczytu. Skasowałem. Z resztąakcja przypominałaby projekcję niczym z pralki działającej na najszybszym programie.

Spring Time | Forbidden Mountains | Maj | 2012

„To był maj, pachniała Saska Kępa, szalonymi, zielonymi bzami”

Saska Kępa marzy zapewne o tym by pachnieć tak jak surowe kępy, na których leżeliśmy podczas tej wycieczki. Przeglądając ten materiał można nadal poczuć dreszczyk emocji. Powodem takiego stanu rzeczy jest fakt, iż był to najlepszy wypad sezonu 2011/12. Dodatkowo jeden z takich biwaków, które pamięta się do końca życia.

W tym konkretnym przypadku nie jest ważne gdzie odbyły się te górskie harce. Ważne, że udało się spędzić na tej wspaniałej pozycji GPS kilka niezapomnianych dni. Zaliczyć kilka przyjemnych skrętów. Szurać ślizgami po wiosennym firnie i przegadać kilka gwiaździstych wieczorów. A to wszystko w niezwykle doborowym gronie personalnym.

TG_120429_Tatry_Biwak_03_13

Mówiąc, że było sielankowo to nie powiedzieć niczego. Dlatego oddaje głos pięknym, analogowym fotografiom Tomka Goli oraz równie zajawkowego dzieła filmowego autorstwa Kostka Strzelskiego, który aby nakręcić te ujęcia poświęcił swój biedny kręgosłup przenosząc tony sprzętu przez pewną słowacką dolinę. Do dzisiaj respekt za ten wyczyn chłopaku!

Osoba Kostka jest jedną z części składowych gurpy uzdolnionych ludzi o nazwie Delikatesy Filmowe. Sprawdźcie. Warto!

Tomasz Durkacz też filmował. Vualà!

A tutaj moja koncepcja. Cóż, był to tylko mało udany eksperyment, ale i tak mi się podoba.


Tomka Goli nie muszę nikomu przedstawiać. Koniecznie zbadajcie jego aktualne portfolio | Gola.pro

Dzięki za fotki Tomek. Magiczne i bardzo sentymentalna pamiątka. Na instagramie takich nie znajdziecie. Ani teraz, ani nigdy.

Snowy December 2K12

Miniony sezon okazałą się bardzo łaskawy dla wszystkich użytkowników zimowych sportów, za wyjątkiem tych, którzy operują łopatą. Jednak mimo wszystko nie wolno zapomnieć, iż początek zimy dał ciała. Nie wiem czy pamiętacie, ale grudzień i kawałek stycznia był, mówiąc delikatnie bardzo ubogi w śnieg, a mówiąc szczerze tego białego cuda w ogóle nie było. Obcowaliśmy z niską temperaturą i ogólnym syfem krajobrazowym.

Wszystkich (bez wyjątku!) strasznie nosiło, bo jak wygląda grudzień bez śniegu? Wygląda jak sala sejmowa bez posłów w normalny dzień pracy, czyli żałośnie, aż do bólu!

Na szczęście freeskiing ma niewiele wspólnego z polityką, a jego żołnierze zawsze walczą do końca!

Taka pora to niezły kat, bez znaczenia, czy cel jest narciarski, ale czasami trzeba. Naszą motywacją, był piękny wschód słońca.
DSC_3235_TomUzbrojeni w reflektory ruszamy na podbój Wielkiego Stożka.
DSC_3240_FredPo drodze zakładamy przynajmniej cztery bazy aklimatyzacyjne.
DSC_3242_DougJest śnieg, jest nadzieja.
DSC_3245_DougSię nie chce się iść do góry czasami.
541672_3569301371446_2079649057_nDlatego nie chodzi się samemu. Motywacja jest w ludziach, dosłownie.
DSC_3247_AnneW końcu można coś rzucić na ruszt podczas oczekiwania na wspomniany wschód żółtego słońca.
407413_3569299651403_638904430_nŚwięta, czas aktywnego fitnesu gastronomicznego.6_Bob9_JuliaLunch spot.DSC_3249_AnneOto on, wschód słońca. Niezapomniane przeżycie, cudowne zjawisko.DSC_3250_AladinA tutaj wiadomka, najlepsza część, lecimy!
11_AnneKolejna niespodzianka w postaci odgrzebanego materiału na twardzielu. Polecam!

Poza tym wbijajcie na fanpejdż. Słupki muszą rosnąć!