Pilsko śmierdzi skuterami! | Marzec | 2015

W ostatnią sobotę wybrałem się na Pilsko, by w otoczeniu majestatycznej przyrody i śpiewu ptaków oddać kilka przyjemnych zjazdów. Pierwszy raz w tym sezonie. Niestety realia okazały się bezlitosne. Zamiast dźwięku wiatru dostajemy ryk silnika i śmierdzące spaliny w bonusie. Skutery psia jego mać! Oczywiście zdawałem sobie sprawę, że one tam będą, aczkolwiek liczba maszyn i dzielnych rozpierdalaczy górskiej atmosfery tym razem mnie przeraziła. Są wszędzie i rozjeżdżają wszystko: kopuła szczytowa, las, szlaki, a także na trasach. snowmobile Wiem, że moje biadolenie nic nie zmieni. Wiem, że walka ze zmotoryzowanymi w Beskidach nie jest łatwa, ale nawet nie widać by jakiekolwiek rządowe służby mające chronić przyrodę, chociaż trochę starały się zapanować nad tym problemem. Tym bardziej zastanawiam się, gdzie podziewają się zieloni żołnierze z Pracowni Na Rzecz Wszystkich Istot, którzy z taką wytrwałością chcą zamknąć orczyki za zbyt głośną pracę? Nie widziałem, nie słyszałem by przykuwali się do gąsienic skuterów. A może po prostu zdecydowana reakcja na tą kwestię nie za bardzo im się „opłaca”? A tutaj ciekawostka. Okładka miesięcznika Dzikie Życie i cytat (link). Czym narciarze sobie zasłużyli na tą wieczną pogardę? Nie wiem, ale mam nadzieję, że z takim samym zapałem ekolodzy i urzędnicy wezmą się za walkę ze skuterami. „Miesięcznik Dzikie Życie jest jedynym w Polsce pismem, które odważnie, dociekliwie i bez pardonu opisuje problemy niszczenia i ochrony przyrody. Krytykujemy konformizm urzędników państwowych, chciwość sektora biznesowego, marazm i apatyczność tzw. ruchu ekologicznego, które są przyczynami postępującego niszczenia najcenniejszych miejsc przyrodniczych..” nartobiznes Reasumując, problem istnieje. Nikt nie kwapi się go rozwiązać. Daję głowę, że będzie jak zawsze. Pewnego dnia skuter przewróci się na małe dziecko, zdemoluje grupę turystów na szlaku, lub coś w ten deseń i wtedy ktoś na wysokim szczeblu administracji, a także media zorientują się w końcu, że coś jest nie halo. Osobicie widziałem, jak dwa skutery oniemal rozjechały GOPR’owca podczas jego zjazdu na szlaku (ci to muszą się dopiero nieźle wkurwiać). Smutna prawda pewnego kraju nad Wisłą. musztarda Rozumiem, że to też jest zajawka (choć nieza bardzo kumam, co może być fajnego w jeździe po płaskim i pod górę?!), ale z drugiej strony nie może być tak, że jedna mała grupa zapaleńców hałasuje, smrodzi i brudzi, efektywnie rujnując czas w górach wszystkim pozostałym uczestnikom, abstrahując od faktu realnego niszczenia przyrody i tego, że nie jest to legalne. Fajnie gdyby te maszynki były elektryczne. Ciche i bezwonne niczym kosiarki z kablem. A najlepiej gdyby ten kabel miał maksymalnie 6 metrów długości. Może łosie nam pomogą?

Poza tym widać, że zwykłych ludzi to już mocno irytuje i męczy, gdyż nie mają oporu by okazać swoje emocje w kierunku właścicieli skuterów, na co oni tylko i wyłącznie tępo się uśmiechają szybko ulatniając się z miejsca rażenia nieprzychylnych wzroków. Tym akcentem kończę ten wywód i zapraszam, do obejrzenia kilku przejazdów. Ciężko było znaleźć czystą linię, gdyż wszędzie ślady po gąsienicach, czy też może stonkach?

Reklamy

6 uwag do wpisu “Pilsko śmierdzi skuterami! | Marzec | 2015

  1. W drugiej połowie lutego byliśmy na Pilsku z kolegami z pracy. Jedna grupa foczyła już od parkingu, druga więcej korzystała z wyciągu. Potem kilka zjazdów poza trasą lasem.. Nagle skuter. Jeden, drugi, trzeci… SIEDEM. Byłem w szoku. Wycieczka siedmiu skuterów.
    No ale kto ich pogoni?? Gopr? Zieloni na ski-tourach? Kamery-pułapki nawet nie pomogą, bo rejestracji przecież nie mają… Ale załóżmy, że ktoś wie we wsi skąd wyjeżdżają, czyje są.. Jeśli ktoś ma tyle kasy, to pewno też ciągnie odpowiednie sznurki, zatrudnia swoich, więc nikt też pary z gęby nie puści… przykre, polskie…

  2. Moim skromnym zdaniem (nie żebym jeździł na skuterze). Śmigam na desce freeride uwielbiam. Aczkolwiek czepiasz się Panie kolego. Rozumiem jest to grupa niszowa ale oni mogą napisać w drugą stronę „po co tam Ci free riderzy dojdzie do wypadku wpadnie mi pod skuter”. Naprawdę piszę tu bezstronnie skutery są mi obojętne ale rozumiem kogoś to może jarać. Choć moim zdaniem zjazd w dół na desce czy nartach jest zarówno bardziej ekscytujący jak i tańszy a także mniej problematyczny.
    Mimo wszystko piszesz też „fajnie jak by były ciche elektryczne” a potem mimo to pijesz do tego „Ciężko było znaleźć czystą linię, gdyż wszędzie ślady po gąsienicach, czy też może stonkach?” także najlepiej widzę jakby te sprzęty latały.

    🙂 taki mój odpis bo to właśnie dokładnie pokazujesz Polską mentalność. Górą należy się podzielić. Skuter owców raz na czas masz powiedzmy z 5 a nas jest wiele wiele więcej.

    Pozdrawiam

    • Niestety liczby są większe. Polecam wybrać się w tą niedzielę. Zapowiada się w miarę słonecznie. Proponuję stanąć na małej kopule nad środkowym orczykiem i obserować, co się dzieje (w zasadzie w wszędzie). Najlepiej tak około godziny 13tej. Skala problemu jest zatrważająca, a będzie tylko gorzej. Miłego wypoczynku!

  3. Niby czemu góry tylko dla turystów pieszych i rowerów? Góry są wspólne i każdy korzysta na swój sposób. Schroniska dzięki skuterowcom zarabiają w ziemie. Zostawiają tam kupe kasy. Czy zwykły turysta kupuje coś w schronisku? Owszem są tacy co też zostawiają pieniądze, ale są też i tacy co tylko w schronisku zostawią śmieci po sobie i skorzystają z toalety. Sam jeżdzę na skuterze i wiem jak to wygląda sam przez weekend średnio zostawiam ponad 100zł w schroniskach. Czemu właściciele schronisk mają się nie cieszyć? Zarabiają na tym. Tak samo inni podatnicy zarabiają. Dealerzy, serwisanci, sklepy z odzieżą, stacje paliw.
    Spójrzmy 5 lat temu kiedy nie było skuterów w górach. Na szlakach było pusto, teraz gdy ci skuterowcy „rozjeżdżą szlaki” to turyści mają super drogę do góry, co skutkuje większą ilością turystów w schroniskach- czyli zyskiem dla właścicieli.
    Goprowcy też mają mniej niepotrzebnej pracy, bo ciężej opaść z sił po ubitej trasie niż w metrowym puchu, a były ostatnio u nas akcje własnie tam gdzie nie są przetarte szlaki przez skutery.
    Moim zdaniem góry są wszystkim i każdy może z nich korzystać na swój sposób, oczywiście nie z przesadą.
    Pozdrawiam

  4. Moim zdaniem trochę słabe argumenty. Schroniska istnieją od pokoleń i będą istnieć nadal bez względu na to czy odwiedzi je ktoś na skuterze. Szlaki będą przecierane przez narciarzy i piechurów. GOPR i TOPR będzie miał zawsze pełne ręce roboty, raz mniej, innym razem więcej. Skutery nie obniżą słupków odnośnie wypadków w górach. Problem leży w interpretacji terminu „przesada””i tym, gdzie są jej granice? Dla jednych będzie to jeden rzępolący skuter, dla innych dopiero trzydzieści takich maszyn. Prawne rozwiązania, a przede wszystkim rozwiązania powiązane ze zdrowym rozsądkiem już istnieję. Niestety na razie są słabo egzekwowane przez służby, ale to się zapewne zmieni niebawem..

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s