Pumping Derby in Japan | Część #2 | Luty | 2015

Po dwóch, rozgrzewkowych dniach spędzonych w Hakubie – Pumping Derby in Japan | Część #1 –  postanowiliśmy rozszerzyć nasze horyzonty o kolejne miejscówki. Jednak przed wyjazdem musieliśmy uskutecznić pewną ekscytującą sesję fotograficzną. Maszyny do odśnieżania są na prawdę ogromne. Taki potwór bez problemu łyknąłby naszego Nissana na śniadanie i nawet by się nie zaksztusił tanią tapicerką. Teraz już wiecie jak powstają wysokie na kilka metrów tunele drogowe. Na bogato i z rozmachem.

Sprawdź także!

Docelowo zmierzaliśmy do Myoko Kogen, aczkolwiek po drodze nasz cygański tabor zacumował w ośrodku narciarskim o nazwie Madarao Kogen i jak się później okazało było to miejsce, w którym zrobiliśmy najwięcej zjazdów podczas całego pobytu w Japonii. Madarao jest oddalone od Hakuby niecałe 80 km, lecz bezpłatna droga wiedzie stromymi serpentynami przez góry i wąskie wsie, czyli zamiast 1h jazdy autostradą tłukliśmy się (kilka razy) 2,5 h. Jednak dla oszczędności i samej przygody było to rozwiązanie wręcz idealne. W rejonie tym zrozumieliśmy również, co to znaczy prawdziwa japońska zima. Powiedzieć, że jest to inna skala w każdej kategorii, to nic nie powiedzieć.

Ta naklejka po prawej mówi innym użytkownikom dróg, że nie umiemy jeździć lewą stroną drogi. Nie kłamała.

20150205_101428

Na parking dotarliśmy na godzinę przed odpaleniem krzesełek. Mieliśmy trochę czasu na ogar, a nie było łatwo, bo musieliśmy wstać o 5 rano. Najpierw rzut oka na trasy i górski pejzaż. No właśnie, trasy. Takich szerokich nie ma nawet w Kotelnicy Białczańskiej, a sam sztruks jest perfekcyjny do tego stopnia, że aż żal po nim jeździć. Serio!

Tradycyjny rozruch gastronomiczny oraz przygotowanie mandżuru do kolejnego dnia pełnego puchu. W zasadzie nie musieliśmy się przebierać, gdyż strój bojowy był noszony przez 24h. Osobiście już drugiej nocy stwierdziłem, że odzieżowy powrót do cywila to abstrakcyjny wymysł zachodniej cywilizacji. Warto również dodać, że sklepy spożywcze (7-Eleven) serwują gotowane jajka na wynos. Zaskakujący jest fakt, że zawsze są na miękko. Pytam, jakim cudem?

Karneciki, oczywiście papierowe już w naszym posiadaniu. Bramek magnetycznych brak. Wszyscy Japończycy noszą karnety w specjalnych, przeźroczystych opaskach przypinanych na ramieniu. Kontrolę sprawują wyciągowi. Zero zamoty, kolejka idzie szybko. Czas skorzystać z materaca dla geriatryków i można cisnąć na szczyt. Po drodze pierwsze wyzwanie. Mianowicie pojedyncze krzesełko bez zapięcia. Nawet nie macie pojęcia, jakie jest ono wygodne i bezpieczne, rozkosz w czystej formie. Nie trzeba ściągać plecaka i gnieść się w dwójkę niczym na starożytnym krześle prowadzącym na Skrzyczne.

Uprzejmości nigdy zbyt wiele!

20150204_115722

Jeśli komuś się wydaje, że tam na wprost jest fura białego, nietkniętego puchu, w którym można się utopić z przyjemności ten jest w grubym błędzie. Wszystko, ale to wszystko zostało rozpizgane do cna przed naszym przyjazdem. Pozostało grzanie z buta po grzbiecie, ale jak się później okazało bardzo odkrywcze i przyszłościowe posunięcie.

20150204_091935

Każdy z nas wie jak to jest na nowe miejscówce, bez porządnej (czytelnej!) mapy i kogoś, kto już był i wie, gdzie znaleźć ciekawe miejsca do jazdy. W takiej sytuacji marnuje się czas na ich szukanie, a w tym samym czasie „Typowy Janusz” rozjeżdża „wasz” puch. Przykra prawda o freeride’owych miejscówkach leżących przy resortach.

Kto umie czytać „krzaki”?

20150204_105213

Na szczęście po wysiadce z pojedynczego krzesełka zlokalizowaliśmy pewną grupę Australijczyków, która była prowadzona – jak sam się określił – przez tzw. „Almost Guide’a”. Niestety jego kompetencje były na prawdę „almost”, co skończyło się źle dla trzech jego podopiecznych, którzy odrąbali (dosłownie) łopatami nawis wielkości Małego Fiata i polecieli z nim w las.

20150204_104406

Obyło się bez ofiar, aczkolwiek wystarczyłoby „Alomst Guide” stał 3 minuty dłużej pod tym nawisem wraz z trzema innymi podopiecznymi i/lub pod odpaleniu Mały Fiat przygniótłby jednego z trzech jego pogromców o drzewo. Jedne typek z tej „osławionej” trójki zrezygnował kompletnie z jazdy tego dnia i w zasadzie nigdy go już później nie spotkaliśmy. Prawdopodobnie sprzedał narciarski dobytek i przerzucił się na sporty letnie. Abstrahując od tego zdarzenia spotkanie z linią tej wielkości nawisów na całej długości grzbietu i to na zupełnie zalesionym było dla nas niezwykle szokujące i wcześniej niespotykane. Ogólnie był rozpi*rdol z tym śniegiem, delikatnie rzecz ujmując. W tym samym czasie budził radość i respekt.

Tego dnia było pochmurno, ale następnego lampion, a sam las taki jak mówili. Stromy i rzadki, jednym słowem seksowny. Widoczki z samego szczytu za 1 milion jenów!

Madarao ujeżdżaliśmy również dwa dni. Nie będę opisywał dzikiej rozkoszy, jaką doświadczyliśmy podczas oddawania płynnych i niezwykle spokojnych zjazdów. Wszystko zobaczycie na filmie w ostatnim odcinku tej opowieści. Jednak wszystko, co przyjemne zazwyczaj znajduje się z dala od komfortowych opcji turystycznych. Dlatego po każdym zjeździe trzeba było butować drogą. Po kilku dniach staliśmy się sprinterami na tym odcinku. Niestety codziennie łapaliśmy ogon, a ten ogon łapał następny ogon etc. Australijskie ogony liczą nawet do 12 uczestników. Strach się bać!

Na sam koniec trzy zabawne spostrzeżenia i jedna tragiczna historia pewnej deski. Mianowicie Maciek rzucił sobie taką gigantyczną firanę przed siebie, że jego deska zwariowała i uderzyła w drzewo. Efekty na zdjęciu..

20150204_112410

Na szczęście podjął odważną decyzję i skorzystał z usług wypożyczalni, których w japońskich resortach nie brakuje. W sumie jak się okazało, ciężej znaleźć sklep, gdzie można kupić nowy splitboard niż wypożyczyć wełniane majtki czechosłowackiej produkcji. Nie przesadzamy! Japonia to światowe centrum rentalu. Rzecz jasna Maciek od razu zażyczył sobie sesję zdjęciową ze swoją tymczasową torpedą – Zuma 160 cm (Made in China)

A teraz spostrzeżenia:

Japończycy uwielbij kręcone, włoskie lody. Ustawiają się po nie w kilometrowych kolejkach. Sam spróbowałem, rzeczywiście niezłe.

20150205_120327

Lubią także ucinać sobie drzemki. W naszych polskich realiach zapewne już by wszyscy krzywo patrzyli, bo pewnie pijany, naćpany lub in vitro?! U nich to jest normalka. Śpią tam, gdzie uznają to za stosowne i nikt im w tym nie przeszkadza. W tle kolejny gejzer z kręconymi „Włochami” o smaku waniliowym.

20150205_120640

Na jadalni zdarzały się całe stoliki takich śpiochów. My oczywiście grzecznie spożywaliśmy posiłek i denerwowaliśmy was wrzucając obłędne zdjęcia pudru przez darmowy internet. Na naszym miejscu robilibyście dokładnie tak samo! Taka ludzka natura.

DCIM100GOPROGOPR0501.

99% użytkowników stoków w Madarao jeździ na snowboardzie. W ogóle „jedna narta” jest tam bardzo kultowym środkiem transportu. Na początku nie zwróciłem na to uwagi, ale pierwszego popołudnia zacząłem się już poważnie obawiać o własne życie.

Codzienne wizyty w sklepie spożywczym to codzienna dawka pozytywnych emocji, witamin i wartości odżywczych.


Te cukierki w foliowym papierku to..? Oczywiście, że wołowina. Poza tym na mieście można było złapać w kadr kilka ciekawych kolorków i wzorów architektonicznych..

Dzień kończyliśmy zawsze w tej samej jadłodalni. Tam, gdzie trzeba było zakładać pantofle (pierwszy raz w życiu!;), podziwiać załądunek i rozłądunek młodzieży w wieku szkolnym oraz korzystać z jedynej w Japonii zimnej deski klozetowej izolowanej pluszem. Policzek dla naszych ud!

Widzimy się w kolejnym odcinku!

Zdjęcia: moje własne oraz Maciek Leszczyński (Pure Powder)

Reklamy

7 uwag do wpisu “Pumping Derby in Japan | Część #2 | Luty | 2015

  1. Pingback: Pumping Derby in Japan | Część #3 | Luty | 2015 | Hardkor Nie Disko

  2. Pingback: Pumping Derby in Japan | The Movie | Luty | 2015 | Hardkor Nie Disko

  3. Pingback: Pumping Derby in Japan | Część #4 | Luty | 2015 | Hardkor Nie Disko

  4. Pingback: Pumping Derby in Japan | Część #1 | Luty |2015 | Hardkor Nie Disko

  5. Pingback: Pumping Derby in Japan | Część #5 – Tokio | Luty | 2015 | Hardkor Nie Disko

  6. Pingback: Podstawowe zagadnienia oraz koszty organizacji wycieczki narciarskiej do Japonii | Hardkor Nie Disko

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s