Najmroźniejszy dzień sezonu | Styczeń 2012

Ten dzień zapamiętam do końca życia. Wybraliśmy się na pozornie lekką wycieczkę. Start na Białym Krzyżu, meta na Dużym Srzycznem.

Niestety nie wzięliśmy pod uwagę jednej ważnej rzeczy, temperatury. Pogoda była ogólnie elegancka, piękne słońce, brak wiatru.

Tak sytuacja wyglądała rano. Po południu słońce było nadal piękne, aczkolwiek wiatr bardzo się wzmógł potęgując zimo. Prawdopodobnie temperatura oscylowała w obrębie -20 / -30 stopni celsjusza, a to już nie przelewki!

DCIM101GOPRO DCIM101GOPRO

Mimo, iż śniegu była masa to tego najbardziej porządanego, puszystego leżało może 10-15 cm. Podstawa była mega twardą i zmrożoną skorupą. Nie lubimy!

DCIM101GOPRO

Tak czy inaczej piękne słońce poprawiało nasze samopozucie i rekompensowało brak szalonego powder’u.

DCIM101GOPRO

Trasa, którą sobie wyznaczyliśmy jest normalnie bardzo szybka, lekka i przyjemna, ale przez temperaturę i nasze mizerne tempo posuwaliśmy się bardzo wolno, jak się później okazało za wolno.

DCIM101GOPRODCIM101GOPRODCIM101GOPRO

Gdy w końcu dotarliśmy na Małe Srzyczne oddaliśmy jeden zjazd, który okazał się średniawką, ale przynajmniej odstawiliśmy w ciepłe miejsce Zosię, która trochę przemarzła i przez to jej zachowanie było lekko nieznośne. Kto zabrał kiedykolwiek w góry swoją dziewczynę + kumpli ten wie, o czym mówię;)

DCIM101GOPRO

Sami wyjechaliśmy niezliczoną liczbą orczyków na szczyt i udaliśmy się na Duże Skrzyczne, by oddać tam zjazd w miejscu, na które od dawna polowaliśmy.

DCIM101GOPRO

Krajobrazy tego dnia wyciskały łzy!

DCIM101GOPRO

DCIM101GOPRO

DCIM101GOPRO DCIM101GOPRO DCIM101GOPRO

Po południu sprawy się nieco skomplikowały. Nadleciały chmurwy i zrobiło się jeszcze zimniej. Mimo to nie odpuściliśmy i to był największy błąd taktyczny sezonu 2011/12.

DCIM101GOPRO DCIM101GOPRO

Na tych zdjęciach tego nie widać, ale w tym momencie była godzina 16:00, a my byliśmy bardzo zmęczeni i wycieńczeni. Wszystkie płyny jakie mieliśmy do picia zamarzły, jedzenia brak i robiło się coraz zimniej. Na niedomiar złego nie chciały nam się przykleić foki, a musieliśmy szybko wrócić do cywilizacji. W śniegu po pas nie było to taki funky, ale jakoś się doczołgaliśmy.

DCIM101GOPRO DCIM101GOPRO

Cała sytuacja może się wydawać błaha, gdyż w sumie zjeżdżaliśmy tylko ze Skrzycznego, ale finał imprezy był taki, że lewdo zdążyliśmy wrócić przed zmrokiem. Temperatura już na pewno wtedy sięgała – 25 stopni lub więcej. Ja odmroziłem sobie lekko dwa palce. Docierając do samochodu odczuliśmy dużą ulgę. Lepiej uważać na bardzo niskie temperatury, sprawdzać pogodę i nie ryzykować dla dobrego zjazdu. Nawet w tak śmiesznych miejscach jak Szczyrk. Mimo, że niskie to nadal góry.

Mina Mirka mói wszystko. Nie było lekko.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s