Golgota & Skrzyczne| Styczeń 2012

Ten wpis i prawdopodobnie wszystkie kolejne do jesieni będą sentymentalnym powrotem do przeszłości. W tym przypadku przenosimy się do roku 2012. Wypad w dobrze nam znane, lokalne rejony Szczyrku odbył się prawdopodobnie w styczniu.

Niestety nie ugoszczę Ciebie, drogi czytelniku wodotryskiem wspaniałych fotografii, gdyż było tak zimno i nieprzyjemnie, że nikt nawet nie myślał o zdejmowaniu rękawic. Mimo to udało się coś pstryknąć, ale nawet teraz na samą myśl o suchej i szorstkie skórze, która stała by się mało pozytywnym efektem silnego wiatru i niskiej temperatury przechodzą mnie ciarki kolana.

Sztorm. Nawet przy takich przeciążeniach lina w tym ośrodku nie ma prawa spaść. Taka zaawansowana technologia Panie!

Pozostało nam obejrzeć dwa filmiki zarejestrowane tego dnia. Pamiętajcie! Lepiej przejść na Vimeo i odpalić te cuda w HD

GOLGOTA

Pierwszy został sfilmowany na peryferiach „Golgoty” i tam waruneczki do jazdy były wyśmienite, choć jak zwykle zbyt dużo zajawkowiczów, co oczywiście bardzo nas cieszyło, ale jednocześnie trochę szkoda rozjeżdżonego puchu, jeśli wiecie o czym mówię;)

Artysta Ajfonowy Mirek

Kulminacją tej części dnia było nurkowanie w tzw. „Retallacku”. Różnił się od pierwowzoru tym, iż był tak gęsty, że ciężko było się ogarnąć i rozpędzić, ale wrażenia niezapomniane. Poza tym paczcie na ten puszek, tęsknicie..?

Polecam obejrzeć do samego końca, gdyż znajduje się tam bonus muzyczny, a wykonawca najprawdopodobniej jest bardzo pobożnym człowiekiem.

SKRZYCZNE

Dopołudniowe karnety kończą się punkt 13:00 i tak też się stało, kto by się spodziewał?!

My jednak byliśmy nadal głodni mimo tak wspaniale sytego śniadania. Postanowiliśmy, że udamy się w celach eksploracyjnych na Skrzyczne.

Standardowo spędziliśmy „krótką chwilę” na diabelsko komfortowych krzesełkach nowoczensje koleji krzesełkowej prowadzącej na szczyt (o dziwo!). W trakcie podróży można opowiedzieć całe swoje życie, ze wszystkim szczegółami, a nawet dodać kilka fikcyjnych wątków. Czasu jest, aż nadto.

Po przybyciu na summit okazało się, że śnieg został zamieciony przez zły wicher (gratulujemy tym, którzy wycieli wszystkie drzewa w tej okolicy), a mało sympatyczna mgła skutecznie uniemożliwiła nam poszukiwania nowych spotów do jazdy. W sumie ochota odchodziła od razu, a poza tym byliśmy już chyba zbyt zmęczeni, przede wszystkim podróżą krzesłami. Zjechaliśmy kilka razy i zawijka na bazę.

Dla takich waruneczków warto opuścić „comfort zone”.

Mimo skansenowej otoczki Szczyrk i jego okolice posiadają mnóstwo fajnych spotów, nawet tych jeszcze nieodkrytych. Z pewnością oddam(y) tam jeszcze nie jedną złotówkę, nawet na super tani parking!

Reklamy

3 uwagi do wpisu “Golgota & Skrzyczne| Styczeń 2012

  1. Fajna zabawa, jak będziecie następnym razem w Szczyrk dajcie znać, co prawda nart specjalnych do tej zabawy nie mam, ale chętnie z Wami pojeżdżę.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s