-=Rysowanka=-

Sobota 12 czerwca, Katowice, stacja benzynowa British „Mamy W Dupie Środowisko” Petrol, godzina 6 rano, Leszczu już czeka. Gdzie my się wybieramy? Zważając na ekwipunek złożony ze sprzętu narciarsko-snb z pewnością nie na odpus† w Psich Zadach.
Pomysł na wycieczkę krajoznawczą połączoną z ekstremalnie ryzykownym zjazdem z trudno dostępnych rejonów polskich Tatr, zrodził się w głowach młodych i szalonych „intelektualistów” z południowych krańców naszego Królestwa bez Króla (Co odpowiedział Jarek na pytanie o jego pożycie seksualne? Obrócił Kota ogonem😉
Po tradycyjnej mailowej burzy mózgów i obejrzeniu bardzo ładnych zdjęć obrazujących zakres i obfitość pokrywy śnieżnej zdecydowaliśmy, iż nie ma na co czkeać, trzeba „rąbać”!
Z Ka†olandu obraliśmy kierunek na Trzebinię, by tam odebrać, dumnego ojca, redaktora Tomasza. Czekał na nas pod lokalnym Tesco, gdzie dorabia zgniatając puste kartony. Ciężkie i odpowiedzialne zajęcie, ale można zakończyć tą bestialską charówkę! Wystarczy, że zakupicie jeden z numerów szalenie intrygującej gazetki-Poza Trasą– dla takich popaparanych ludzi jak my, czyli tych, którzy nie spędzają weekendu jedząc gofry w centrach handlowych na terenie całego świata.

Napinamy w stronę gór. Wszystko jak w podręczniku, ja z tyłu, rodzice z przodu, pasy zapięte, szyby nie upalcowane, imienne woreczki na śmieci, papierosów i tak nie palimy, nikt nic nie je w środku, kulturka wyoskich lotów!

Później Tata musiał usiąść ze mną bo rozrabiałem z nudów..

Jesteśmy nad morskim! Pięknie, aż pała mięknie..!

Na miejscu dołączamy do ekipy nr 1, czyli Moni, Bartka, Janka, Andrzeja..

i Omeny
„Komu w drogę, temu..40 stopni celsjusza na japę”..

Przyjemny spacerek, z lekkim plecakami po komfortowej promenadzie..

Po chwili logujemy się przy Czarnym Stawie, gdzie jak zauważyłem, większość przyjezdnych wbija flagę swojej gminy, szczela pamiątkową fotografię i wraca na śledzia i sete do schroniska przy Moku..


„Pan Hesus chodził po..”

Kilka chwil później wyszedłem na prowadzenie i do końca nie oddałem pozycji lidera. Trybuny szalały!!!

Zmierzamy do granicy śniegu..

Osiągamy granicę śniegu..

Rodzice też już są..

PowerBat na poprawę snu..

Wszędzie pełno tych rumónów, koczowniczy tryb życia, alkohol i muzyka z akordeona..


Ściągamy śmierdzące japonki i ruszamy pod tą „subtelną” stromiznę..

Dzielimy się na dwa obozy. Ten „gorszy” ma raki i idzie po śniegu..

Ten „lepszy, szybszy i ładniejszy” ciśnie trawą w butach ski, koncentracja milion procent! (nie polecam!!!)

Trolololo..

„Koń Wyścigowy” przy wodopoju..

Pyknyk na kamyku..

Cała famili w komplecie..

– Skocze za dychę!
– to ogień Pyter!!!

JP na 100% w Tatrach

Żegnamy się z kamykiem. Ta turystka co tam leży plackiem i ledwo zipie schodziła z czymś co wielkością przypominało śląski kilof..hahahahaha:D
Niezłe jaja, co nie?;p

Słońce w zenicie, więc trzeba ruszać by prawidłowo opalić wszystkie ważne miejsca na mapie ciała..

Starość nie radość..dziadku:]

Docieramy do kolejnego pyknyka..

Kto nie smaruje ten nie jedzie..!

Teraz to już nie ma jaj! Idziemy na ostatnich gramach psychicznego wkurw..
Czas nam ucieka, słońce zachodzi, a droga nie chce być krótsza!

Na finishu postanowiłem znowu objąc prowadzenie..

Z góry, co jakiś czas, naparzają zwariowani ludzie, którzy schodzą na butach, co za banał, każdy chyba umie chodzić!?

Jakoś w tym miejscu, wyżej na fotce, Bartek otworzył dziwny tobołek, który niósł całą drogę pod plecakiem.
Wyciągnął paralotnie i poleciał, ot tak..

Tak stromo, że idziemy na kolanach..

Tymczasem ja zrobiłem shotguna na szczycie i dodatkowo w debiucie..yeah!

Szczeliłem kilka fotek na NK..

A później rozsiadłem się wygodnie i rozkoszowałem „porażkę swoich „rywali”:]

Później już tylko chill zone i wymodlony zjazd w dół. Kilka suchych faktów:
– na dole 8.30
– na górze 16.00
– zjeżdżaliśmy z 2470 m n.p.m.

Fotki autorstwa Janka, Tomka i moje z komóry na kasku..

Miłego oglądania..







Majne GoPro..

GoPro Janka..

Na zakończenie portret Zwycięzcy wraz z upolowaną „zwierzyną”..duma rozpiera nagą pierś!

A tak na serio to naprawdę wyśmienita narta, na pewno na takie warunki, gdyż w innych jeszcze nie jeździłem. Co do ślizgów, tylko mi się wydawało, że nie mam rys, ale i tak propsy za trwałość i twardość!

Reklamy

8 uwag do wpisu “-=Rysowanka=-

  1. ale zajawa. tez bym sobie zjechał… dobrze pinki ze mozesz juz jezdzic, wiem jak to jest mulic w domu pół roku czekajac na pierwsze wyjscie jak na zbawienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s