-=Sandro-Aleksandro=-

Starsi „wyłapywacze” polskiego freeskiingu-czyli Ci po 50siątce i wyżej- znają osobę Sandera tak sobie/średnio/dobrze/b. dobrze/wspaniale, aczkolwiek przynajmniej coś o nim słyszeli. Ja osobiście słyszałem o tym chłopaku-a raczej jego pokręconych wyczynach- długodługo wcześniej za nim uścisnołem jego dłoń. Legenda niosła się z ust do ust przez kilka dobrych lat (i dzieje się tak nadal), aż w końcu dotarła do moich uszu, później następne lata i w końcu poznałem tego typa o posturze narciarskiej tyczki, kruczoczarnych włosach i uśmiechu rodem z filmu, w którym podcina się ludziom gardła,a mianowicie „od ucha, do ucha”;]
Jak przystało na człowieka „ikonę”, a modliło się do niej wiele osób, Sander charakteryzował się w pierwszej kolejności pasją do swoich niezliczonych zajawek, później rozsądkiem, a na samym końcu wielką odwagą, determinacją i własnym wyrafinowanym stylem.
Były to czasy zamierzchłe, te kiedy na poslkiej ziemi freeskiing był dla cywilów kolejną postrzeloną modą rodem z amerykańskiego żurnala, na parę twintipów urządzało się polowania po całym kraju i europie, rotacja 720 stopni była czymś co podnosiło, w sposób niebotyczny, ciśnienie krwi w organizmach wszystkich gapiów i ówczesnych freeskierów, a zejście 27 prezel było czymś czego człowiek uczył się cały sezon, tak, zdecydowanie piękne i sentymentalne czasy.
Aktualnie Aleksandra można spotkać najcęściej na Białym Krzyżu, gdzie prowadzi on ze swoimi rodzicami nietuzinkową chatę góralską. Kto był ten wie, kto nie, temu tylko się wydaje, że był w przytulnej knajpce z klimatem!?
A po kiego pręta powstał ten wpis? Oczywiście po to, by „wejść bez wazeliny”, a poza tym, aby młodsze pokolenie poznało choć trochę pokolenie, które wkładało pot, krew i łzy w rozwój naszego „sportu” (ale zjeb* jest ten termin na literę „s”) i tak w ogóle i szczególe niedawno oglądałem jego najnowsze ski video, które prezentuję poniżej..

Obecnie Sandro poświęca swój wolny czas lataniu na „skrzydle”. Jest to chyba jego największa miłość, rzecz jasna za raz po A. (jednak czasami uda mi się wyciągnąć Dziadka AlekSandra na krótki powder;) Polecam wam rówież zagłębienie się w temat jego latającej ekipy znanej jako Acrocollective, gdzie odnajdziecie dużo pozytywnego „elektro”. Na zachęte snobistyczny koktajl video, czyli stolniczna „chałka śniadaniowa” prosto z Koniakowa..

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s