-=Myslenicki Misjon Impasiból?!=-

Długo się zastanawiałem czy wrzucić tutaj te fotki. Cała afera o to, iż ta rurka nie została łyknięta. Poręcz tą pokazał mi kolega Stefana Ł.. który teraz stacjonuje w mieście Łódź, gdyby ktoś nie wiedział i chciał się na moment sszokować tą gorącą informacją. Najgorzej było w sumie wybrać moment ataku, ponieważ to nie jest blisko i nie wiadomo jaki warun na schodach. Jakieś 2 tyg temu został wysłany pierwszy zwiad, dotarł, obejrzał, sfotografował, zniknął. Spisał się doskonale, jednak następnym razem, poproszę te foty z tłem dziennym:]
Nie muszę chyba nikomu mówić, iż aktualnie jest w polsce dużo białego. Ci którzy mają podjazdy przy domostwach wiedzą ile trzeba się naszuflować, czyli mówiąc szybko, znają sytuacje od pierwszego płatka śniegu. Zmierzam do tego, aby uświadomić czytelnikowi, iż doszliśmy do wniosku (w 2 sekundy), iż właśnie teraz jest ten odpowiedni moment, aby uderzyć na tą rurencję.
Troche to kiepsko rozwiązaliśmy, gdyż noc wcześniej byliśmy na tej żółtej rurce w Żywcu i ona pochłoneła znaczną część zasobów energii z naszych muskularnych organizmów, ale co tam, pałerpączek i można kąsaćna świeżości.
Przytoczmy suche fakty:

– 7 łamań + zakręt
– walka trwała 4h
– zakręt nie był dużym problemem
– kilka razy zabrakło dwoch ostatnich łamań do końca

Szczerze mówiąć nie wiem jak to możliwe, ale cały czas jakiś railowy chochlik (chyba wiem który) zrzucał mnie w tym jednym miejscu. Swoją drogą łagodne łamania są spoko, jest komfort, ale jak się wychodzi 150 km/h zza zakrętu to ciężko się zorientować czy jest się na łamaniu czy na flacie już, czy być może na kącie lub może już na dole z butlą szampana. Normalne łamania zwalniają, zaokrąglone dają niesamowitą prędkość. Dlatego to jest największy problem, to pierd*lone przyśpieszanie. Poszły dwie dobre gleby, nie liczyłem ile prób, ale na moje oko z 50 było lekko (pewnie więcej). Co tu dużo pisać, trzeba wrócić, mam nadzieję, że się uda.
A wiecie czemu włożyłem te fotki, ponieważ lobby fotograficzne wysłało swojego człowieka pod postacią Tomka D. i to on mnie naciskał żeby „..może włożyć, pokazać”, chwalipięta jeden:)

Tak w ogóle to pogoda była do bani, jak odśnieżaliśmy schody, a było co odśnieżać, to spoko. Przed pierwszą próbą chyba nawet trochę słonko wyszło, ale później sztorm..więc może lepiej, że się nie udało:)

Omijajcie pizzerię w Wadowicach na rynku, nie wolno tam jeść w kapturze, a na kaloryferach robią się sople, ale obsługa udaje, że jest jej super ciepło..emo!









Reklamy

21 uwag do wpisu “-=Myslenicki Misjon Impasiból?!=-

  1. nocny zwiad ktorego dokonalismy byl smieszna przygoda, bylo bladzenie, spotkania z endemidami, atmosfera troche sielankowa ale rura ucieła to jednym ciachnieciem – na zywo robi duzo wieksze wrazenie!

    najbardziej podoba mi sie to ost. zdjecie.

  2. no juz kurde balans nie krzycz na mnie… 😛 nie jestem jednak zbyt dobry w nawigacji.. ale zwiad zaliczony był dołożyliśmy cegiełke swoją do zrobienia tej rury… ups jeszcze nie zrobienia 🙂

  3. Kurwa kto ci pisze te teksty, haha, zawsze mam niezłą beke przy nich. Piątki nie przybijam jeszcze bo wiem,że i tak ją zrobisz i to pewnie wiosną na śniegu z lodowiska. Big Up, broo

  4. Pingback: -=Malinowa Rurka=- « -=hardkor-NIE-disko=- freeskiing,wino i spiew!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s