Przedstawiam niewielką część obszernego foto-albumu z wyprawy w ukraiński rejon o pseudonimie Borżawa którą zorganizował i poprowadził kolega Tomasz Dębiec.
Pierwsza relacja ukazała się na łamach portalu WWW.TREKANDMORE.PL. Inne bez wątpienia ukażą się w prasie drukowanej, pierwsza będzie wypalona w GLOBTROTER. Natomiast aktualnie bardzo ładne zdjęcia można obejrzeć w wirtualnym albumie Tomka.
Tym razem nie udało się pojechać na Ukrainę w starym składzie ale będzie jeszcze okazja.
A tutaj imponujące demo obrazki..enjoy!
Poniedziałek, nowy tydzień, koniec bezczynności poprzednio-tygodniowej, początek nowej zamuły. Całkiem,całkiem sesyjka poszła.W moim wykonaniu jakieś 5h ciągłego jibu, temperatura trochę dawała w dupę,prawie jak na turbo-solarium. W takim upale podczas dreptania zasychało na finiszu w gardle niczym na konkretnym kacu. Plexy falowały a chłopaki gwałciły bezbronną dziewicę na leśnej polance. Ja natomiast postanowiłem to uwiecznić na kliszy aby nasze dzieci wiedziały jak wyglądają zabawy na śniegu, a przede wszystkim jak wyglądał sam śnieg.
Kolejna niedziela na bk, w niedzielę chyba zawsze jest fajna termika, choć może to sprawka wiosny która niestety i nieubłaganie zagląda na tą półkulę i to codziennie!?.Przyjechałem dzisiaj strasznie wcześnie, czyli 7.50..tak wyszło,nie chciałem, ale tak wyszło jak już wspominałem i o tej właśnie godzinie oszukałem was wszystkich, mianowicie znowu poszedłem tam gdzie pójść, według wcześniejszego założenia i obiecywania, nie miałem.Jedna godzina dreptania, kierunek Klimczok, zaintrygowanym od razu mówię, iż chciałem znaleźć jakieś fajne spoty.Natomiast zainteresowanym tym zagadnięciem od razu przekazuję, że żadnych spotów tam nie ma, przynajmniej takich jakie sobie wyobraziłem, a poszedłem naprawdę daleko, pierwszy turysta na szlaku, ale bez patyka!
A później przyjechał Zwierzak i wpadł znienacka w kadr..
Relacja będzie bardzo krótka, już mogę zdradzić puentę, mianowicie “JUŻ NIGDY TAM NIE PÓJDĘ!”. Dlaczego?Ponieważ powrót z tej dupy trwa 45 min i jest najgorszym jaki można sobie w chorej mózgownicy wyobrazić!!!Tak czy inaczej szybko nam się wracało, aczkolwiek w całkowitej ciemności, nie widziałem nawet czy nadal leży śnieg.Ponoć ostatnio ktoś wyżyłował czas 1h 30 min więc raczej nie powinienem narzekać na łamach tego szacownego portalu i cieszyć się z naszego czasu. Na miejscu było jak zwykle zabawnie, szczególnie kiedy Michaś stymulował tzw. “FAMILiĘ”,straszna wieś chłopaku, wolę kiedy wozisz plecak. Niestety powrót rzucił negatywny obraz na cały trip, dlatego cały trip dostaje tylko jedną gwiazdkę, poza tym niebo przez cały dzień przypominało ciemnego kloca..sami zobaczcie..
Kurde tak naprawdę to nie powinienem opisywać tego piknika ponieważ mowiąc wprost raczej przez większość czasu byłem bardziej nieobecny niż obecny, zarówno w realu jak i w przenośni, a na dodatek zameldowałem się tylko pierwszego dnia.Myślę więc, że nie będę [bodajże nigdy mi się nie zdarzyło aby otrzymać ten tytuł,mimo usilnych starań] odpowiednim ciałem opiniotwórczym i “niestety” nie przeleję własnych wewnętrznych myśli opowiadających o tym co się tam działo, co nie, a co mogło się wydarzyć. Najpierw mentalnie się wyłączyłem a później pojechałem z Aramem na spacerniak, wielkie dzięki dla Szpaka i Donia za mega szybką i miejscami hardkorową przejażdżkę skutersami ze stajni 44.Dotarliśmy do niesłychanie odległego miejsca, miejsca w które nigdy bym nie doszedł piechotą, gdyż kiepski ze mnie turysta z patykiem. Na miejscu znajdował się wizualnie mistrzowski spot z fajnym gadżetem ale jak to się mówi “zesrałem się w majty” i nie uderzyłem, może za rok, jak już dobrze zaparkują to cudo.
Reasumując- piknik był całkiem spoko, na pewno był, widziałem to po twarzach uczestniczących, zwłaszcza w niedzielę. W pamięci zapadła mi jedna, intrygująca maksyma wygłoszona przez znanego nam tutaj bardzo dobrze Piotra Stoczka “..tylko was z narciarzy lubię..hyhyhyhy”. Trochę chłopak poszuflował i od razu otworzył swoją duszę..brafo!
BACK ON SNOW miało miejsce kilka ładnych dni temu, aczkolwiek należy o nim wspomnieć z bardzo “prostej” przyczyny.Mianowicie, Ozi, zdążył nas już przyzwyczaić do fachowej rozkminy swoich eventów, ale imprezka w wiśle potwierdziła najbardziej abstrakcyjne, pozytywne wizje.Okazała się niekwestionowanym mistrzem tego sezonu,zdobyła złote medale w takich kategoriach jak:
- atmosfera
- profesjonalne przygotowanie spotu
- ilość śniegu
- wykwalifikowane prowadzenie monologu mikrofonowego
Dzięki tym wszystkim oraz wielu innym elementom takim jak np. kontest ciosów w gróchę który powstał w głowie Bushmana Jibbing Extravaganza stała się wyjątkową perełką w kalendarzu “polskich spektakli sportowych” i jestem przekonany, iż w przyszłym roku trzeba będzie zamontować solidne trybuny na kilka tysięcy widzów, ponieważ zapowiada się klasyczna siekiera!
Niedziela, najbardziej leniwy dzień tygodnia, docelowo przeznaczony na religijną refleksję oraz wypoczynek, dzień skłonny pochłonąć szeroko pojętą rekreację ruchową. Niestety każda niedziela okazuje się jak zły sen kiedy z samego rana pojawia się niedbale uśmiechnięta szczęka Karola spod Śluńskiej Hałdy.Osobnik ten dostał się dziwnym trafem, zapewne wysokiej jakości łapóweczka, na szczyt przełęczy salmopolskiej aby w ten słoneczny dzień szczelać swoim krzywym zgryzem w kierunku istot ludzkich. Niestety nie obyło się bez intelektualnie chybionych uwag Karola skierowanych w kierunku tzw. “rekreantów” którzy za jakieś ciężkie chrześcijańskie wykroczenia musieli słuchać tego intelektualnego reczitalu podczas swoich akrobacji na zakręcie.Gdy już wszystkie zebrane osoby oswoiły się z myślą o spieprzonym weekendzie (czyt. “totalnie zignorowały obecność Karola”) od razu polepszyły swoje techniczne sztuczki podczas lotów na tym ogromnym śnieżnym potworze.Transfer między skocznią a kątem lądowania wynosił jakieś 21 polskich metrów tak więc możecie sobie wyobrazić ile zdrowia oraz emocji zostało wytrąconych z ich organizmów, ale mimo wszytsko nawet Karol nie zdołał do końca popsuć tych magicznych chwil.Niesamowitym zwieńczeniem dnia był muzyczny występ TwojejMamy który zaśpiewał kilka zwrotek pięknej pieśni której nauczył się podczas popularnych w naszym grodzie czarnych mszy,występ nagrodzono gorącymi brawami!
*Uwagę należy zwrócić również uwagę na Fernanda, hiszpańskiego modela który kręcił swoje wąsy podczas fikołków przez bark.
Na załączonych fotografiach możemy obejrzeć: TwojąStarą (każdy swoją), Bajdżisa, Sąsiada Jr. oraz ku przestrodze zamieszczam portret Karolka .
Tutaj komentarz jest zbędny!Lucek już renderuje przejazdy tak więc polerujcie trampki na piątek..wypolerowane mają większą aerodynamikę czyli mówiąc bardziej rzeczowo, będą szybciej spierd.. przed dresami!
Tararira..przejeżdżając kilka dni wcześniej obok stoku pod gorą Czantorią w mieście Ustroń, miejsca w którym za kilkadziesiąt godzin ma odbyć się impreza na śniegu, widziałem tylko i wyłącznie zieloną łąkę,łąkę pełną zieleni.Ozzi wspominał,że będzie ciężko ale sytuacja wyglądała mega hardkorowo w sensie totalnie kryzysowym.Dzięki uprzejmości administracji która zarządza wszystkim tam na górze na 2 dni przed godziną zero troszkę sie ochłodziło co w konsekwencji spowodowało odpalenie armatek śnieżnych,a ten manewr sprawił,iż zrobiło się naprawdę biało.Sobotni poranek wyjaśnił wszystkie negatywne spekulacje, Back On Snow zapisze się na kartach roku 2008 jako realna impreza.
Po przyjściu na miejsce mogliśmy się delektować widokiem precyzyjnie zmontowanych najazdów oraz bardzo fajnie ustawionych przeszkód, jeśli chodzi o te najazdy to jeszcze w życiu nie widziałem bardziej dokładniejszych,wyglądały jakby Bushman rzeźbił je za pomocą kolorowego lasera.W późniejszym czasie zjawił się Stogu i wtedy wszystkim popsuły się humory..hyh..żartuję oczywiśćie,Piotr jest bardzo wesołym chłopcem o niepodważalnych manierach i łagodnym usposobieniu,stroniącym od wszelkich używek oraz przede wszystkim bardzo pobożnym,w dzieciństwie został odznaczony medalem za wierną posługę ministrancką,pozdrawiamy!
Sama jazda przebiegła w bardzo luźnej atmosferze.Jeśli chodzi o popisy narciarskie to posypał się arsenał trików,wejścia,zejścia,swich-upy i różne wariacje trików.Nie ma się co rozpisywać co kto zrobił ani jaka była kolejność na pudle.Dla wszystkich był to bardzo elokwentnie spędzony czas i z tego miejsca wielki szacun i podziękowania dla Ozziego i chłopaków za to,że się nie poddali,wypadło wyśmienicie..H5!Druga edycja 8 Marca w Wiśle,widzimy się..!